PIASTOWIE, CHRZEST POLSKI I POCZ�TKI PA�STWA POLSKIEGO
Krzy�acy Henryka Sienkiewicza � prawda i fikcja
dzieje.pl Imperium Romanum Muzeum Historii Pols Muzeum II Wojny Światowej Muzeum Pałac w Wilanowie NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE PTH Zamek Królewski w Warszawie 
Polub nas na Facebook'u
ekiosk.pl

Mówią Wieki 7/2020

tylko
8.50 zł

DOSTʘPNE NA:
Win, iPad, Android

pobierz obrazy

OBŻARSTWO, CZYLI ZACHŁANNOŚĆ BRZUCHA W ŚREDNIOWIECZU

Florent Quellier


FLORENT QUELLIER

przeł. Beata Spieralska

 

OBŻARSTWO

czyli zachłanność brzucha w średniowieczu

 

 

Niniejszy artykuł to fragment książki Florenta Quelliera Łakomstwo. Historia grzechu głównego, której polski przekład ukazał się niedawno nakładem Bellony SA i Oficyny Wydawniczej „Mówią wieki”. Autor jest francuskim historykiem, wykładowcą na Uniwersytecie François Rabelais’go w Tours, kierownikiem katedry historii żywienia w Centre National de la Recherche Scientifique.

 

Termin „łakomstwo” pojawia się w źródłach pisanych dopiero pod koniec średniowiecza – we Francji ok. 1400 roku, w Anglii ok. 1450 roku. Ale jego historia jest dużo starsza, gdyż sięga początków chrześcijaństwa, pierwszych wschodnich wspólnot monastycznych z III – IV wieku. I choć termin ten nadal istnieje, jego pole semantyczne wyraźnie się zmieniało na przestrzeni wieków.

„Żarłok”, „smakosz”, „łakomczuch” – trzy synonimy o zupełnie innych konotacjach. Na Zachodzie „łakomstwo” ma trzy znaczenia odpowiadające z grubsza rzecz biorąc trzem epokom historycznym. Znaczenie najdawniejsze określa tych, którzy jedli i pili dużo, na podobieństwo Gargantui z jego ekscesami (1535). Słowo „łakomstwo” miało wówczas wydźwięk zdecydowanie negatywny i oznaczało okropną przywarę. Hiszpańskie terminy gula i goloso, włoskie gola, portugalskie gula i guloseima pochodzą od łacińskiego słowa gula oznaczającego „gardło”, a następnie grzech łakomstwa. […]

 

GULA, JEDEN Z SIEDMIU GRZECHÓW GŁÓWNYCH

W historii chrześcijaństwa łakomstwo pojawiło się w szczególnym kontekście geograficznym i społecznym, jakim były wspólnoty eremickie na terenie Egiptu. Aby dusza mogła łatwiej wznosić się ku Bogu, zakonnicy ci uznali za stosowne narzucić ciału ostrą ascezę. Około roku 365 Ewagriusz z Pontu napisał traktat o ośmiu pokusach, czyli złych myślach podsuwanych przez diabła, by zgubić człowieka. Łakomstwo, jako przeciwne wstrzemięźliwości i umartwieniu, było pierwszą z nich. Drugie miejsce zajmowała nieczystość. I tak narodziła się piekielna para gulaluxuria, której żywot miał się okazać wyjątkowo długi. Łakomstwo, nieczystość, chciwość, smutek, gniew, lenistwo, próżna chwała i pycha – kolejność ta, od grzechów cielesnych po duchowe, tworzy układ hierarchiczny rosnący: najcięższym przewinieniem jest bowiem pycha. Wskazuje też jednak na to, że łakomstwo skłania do innych występków. Dlatego reguła monastyczna musi szczególnie mocno powściągać gulę, ograniczając posiłki do tego, co absolutnie konieczne do życia i wypełniania powierzonych zadań. Dzienne racje jedzenia i picia są ściśle wyliczone, a godziny przyjmowania posiłków dokładnie wyznaczone. W sferze żywieniowej powstaje zatem cały system umartwiania się, gdyż poszczenie jest ideałem w życiu monastycznym.

Czymże jest post, jeśli nie istotą obrazu nieba? Post to pokarm duszy, posiłek umysłu, życie aniołów, śmierć winy, darowanie grzechów, lekarstwo, korzeń łaski, podstawa czystości. Przez post szybciej dochodzimy do Boga.

 

św. Ambroży, IV wiek)

 




25_07_2013_14_41_20.jpg

fot. Hieronim Bosch, Siedem grzechów głównych ­– fragment poświęcony grzechowi łakomstwa

(Listę ośmiu grzechów przejął mnich Jan Kasjan ok. 420 roku. Za jego pośrednictwem dotarła ona do klasztorów zachodnich. Pod koniec VI wieku lista prezentowała nową, odwróconą kolejność. Papież Grzegorz Wielki w dziele Moralia in Job zredukował pokusy do siedmiu i nazwał je grzechami głównymi. Wybierając kolejność od najcięższego do najlżejszego, umieścił na pierwszym miejscu pychę rozumianą jako przerost miłości własnej, a łakomstwu dał miejsce przedostatnie, zaraz przed nieczystością.

Pycha, zazdrość, gniew, acedia (łaciński termin określający stan przygnębienia, zniechęcenia i rozpaczy, nietrafnie przekłada się go na „lenistwo”), chciwość, łakomstwo i nieczystość – lista Grzegorza Wielkiego, fundamentalna dla moralności i kultury średniowiecza, była zarodkiem nauki o siedmiu grzechach głównych wykładanej wiernym od XIII wieku, głównie przez zakonników ze zgromadzeń żebraczych – franciszkanów i dominikanów. Sobór Laterański IV (1215), wprowadzając powszechny obowiązek corocznej spowiedzi, opierał rachunek sumienia na siedmiu grzechach głównych. Ich kolejność została nieco zmodyfikowana i przyjęła formę kanoniczną obowiązującą do dziś. Łakomstwo znajduje się na piątym miejscu po pysze, chciwości, nieczystości i gniewie, a przed zazdrością i acedią.

Co Kościół wówczas rozumiał przez grzech łakomstwa? Zdaniem Grzegorza Wielkiego grzech ten może mieć różne formy. Popełnia się go, ilekroć je się między posiłkami lub przed posiłkiem, ilekroć je się i pije w nadmiarze („więcej niż to konieczne” ze względu na potrzeby fizjologiczne), ilekroć je się łapczywie albo przykłada wagę do sposobu przyrządzenia („wystawne”) czy też szuka lepszych potraw i bardziej wyrafinowanego smaku („wyszukane”). Widać w tym wyraźnie wpływ życia monastycznego – zwłaszcza w zakazie jedzenia przed ustaloną godziną posiłku. Ale nauczanie to, przechodząc ze środowiska klasztornego do świeckiego, zmieniło znaczenie. Grzech łakomstwa jest tu przeciwieństwem umiarkowania (mediocritas), a nie zasady umartwiania ciała. To pierwszy przejaw tego, jak definicja łakomstwa nabierała elastyczności. Wieloznaczność tego grzechu, niemożność oddzielenia potrzeby fizjologicznej od przyjemności, z jaką wiąże się przyjmowanie pokarmów, pozostaje jednak wciąż wyraźna, a nawet przerysowana.

Średniowieczni teolodzy mniejszy nacisk kładli na sam grzech łakomstwa, który zresztą jest grzechem powszednim, większy zaś na jego skutki. Tępa wesołość, obsceniczność, utrata czystości, nadmierna gadatliwość i przytępienie zmysłów – oto pięć przywar, córek guli, według Grzegorza Wielkiego. Wpływ pijaństwa na mowę i zachowanie łakomczuchów jest szczególnie napiętnowany: obsceniczne i prześmiewcze gesty i piosenki, bluźnierstwa, gadatliwość, otępienie, głupia wesołkowatość. Część „grzechów języka” można w ten sposób powiązać z łakomstwem, tak jak inne z nich wiąże się z gniewem, zazdrością czy nieczystością. Reguły monastyczne nakazują milczenie przy posiłkach i zastępują rozmowę głośnym czytaniem pobożnych lektur właśnie po to, by walczyć z tym niebezpiecznym sąsiedztwem łakomstwa i gadatliwości; sąsiedztwem zarówno czasowym, jak i fizjologicznym. Jednocześnie chodzi o przypomnienie, że pokarm duchowy ma wyższość nad cielesnym, a zmysł słuchu nad zmysłem smaku. Usta są otwartą bramą narażoną na ataki diabła. W nich spotykają się mowa i pochłanianie pokarmów.

Łakomstwo podniesione do rangi grzechu głównego stało się odpowiedzialne za poważniejsze winy, nierzadko śmiertelne, takie jak rozgrzanie zmysłów prowadzące do rozpusty. Nadmiar picia i jedzenia, zwłaszcza mięsa i ostrych sosów, miał pobudzać ciało i myśli. W Widzeniu o Piotrze Oraczu przy drodze do kościoła na obżartucha czeka kusiciel wyposażony w przyprawy. Francuski teolog Jean de Gerson (1363 – 1429) podaje w kazaniu budujący przykład człowieka rozpustnego temperamentu, który spróbował ostrej potrawy i natychmiast popełnił grzech cielesny. Wskutek łakomstwa języki się rozwiązują, ciała się dotykają, zasady moralne słabną.

[…] Potencjalnie łakomczuch jest sprawcą niepokojów i zamieszek społecznych: gdy je więcej, niż to konieczne do życia, lub gdy je bardziej wystawnie, niż to przystoi jego statusowi – doprowadza do destabilizacji ładu społecznego ustanowionego przez Boga i uważanego za naturalny i niezmienny. […]

 

ODPYCHAJĄCE OBRAZY ŁAKOMSTWA

Miniatury w rękopisach, freski i płaskorzeźby w średniowiecznych kościołach przedstawiają łakomstwo w sposób symboliczny. Otyły pasibrzuch przy stole, nad talerzem mięsa i dzbankiem wina – to najczęściej spotykana, gdyż najczytelniejsza, alegoria grzechu łakomstwa. Częstym motywem zdobiącym piętnastowieczne manuskrypty i mury kościołów są szalone korowody występków i grzechów głównych. Łakomstwo jest w nim symbolizowane przez postać brzuchatego mężczyzny trzymającego w jednej ręce dzbanek, w drugiej sztukę mięsa i galopującego na wilku lub maciorze. Te dwa zwierzęta są w średniowiecznych bestiariuszach metaforą obżarstwa. Również niedźwiedź może symbolizować łakomstwo. […]

25_07_2013_14_46_09.jpgNa włoskich freskach z XIV i XV wieku łakomczuchy często cierpią znane z mitologii greckiej męki Tantala. Król ten został po śmierci skazany na wieczny głód i pragnienie, stojąc jednocześnie po kolana w wodzie i w cieniu drzew uginających się pod ciężarem pysznych owoców.  W piekle namalowanym przez Buonamico Buffalmacco (1330 – 1340) w Pizie, jak i w piekle autorstwa Taddeo di Bartolo (1393 – 1413) w San Gimignano (Toskania) obżartuchy, mężczyźni i kobiety, zgromadzeni są wokół stołu zastawionego pieczonym drobiem – ówcześnie uznawanym za najsmaczniejsze mięso – oraz dzbanami wina, ale diabły nie pozwalają im spożywać tych przysmaków. U di Bartola potępieńcy nadziewają się na rożny, gdy próbują łapczywie dosięgnąć trzymanego przez demony mięsiwa, u Buffalmacca są zaś zmuszeni do zjadania diabelskich ekskrementów. Zielony wąż wychodzący z ust żarłoków na obrazach jest najprostszym symbolem grzechu łakomstwa.

Malowidła ścienne w katedrze w Albii przypominają ryciny z Kalendarza pasterzy (koniec XV wieku). Popularne w ikonografii włoskiej męki Tantala zostały tam niejako odwrócone: żarłoki siedzą przy stole zastawionym obfitymi, ale odrażającymi daniami: miejsce smakowitego drobiu zajmują obrzydliwe ropuchy, które diabeł wmusza w potępionych. To samo widzimy na fragmencie Siedmiu grzechów głównych Hieronima Boscha. Siedzący przy stole żarłok musi zjeść ropuchę, węża i jaszczurkę, i to na dodatek żywcem! Do średniowiecznego inwentarza obrzydliwości nękających łakomczuchów należą również robaki. Ropucha, zwierzę odpychające, ukryte w ciemności i wilgoci, uznawano w średniowieczu za najbrzydsze ze stworzeń. Właśnie ją wybrali w XIII wieku kaznodzieje z zakonów żebraczych, by pouczać wiernych o szkodliwości grzechu łakomstwa. Ropucha symbolizuje zarazem gulę, jak i stanowi rodzaj kary przygotowanej dla żarłoków. W budujących kazaniach przeciw łakomstwu płaz wychodzi z wnętrza tłustej, apetycznej kury, którą właśnie zamierzano przyrządzić dla już objedzonych biesiadników, pojawia się w miejsce wina w szklance pijaka bądź też pożera chciwego pasibrzucha, który przywłaszczył sobie ziarno. Grzesznik może również zostać zjedzony przez samego diabła lub ugotowany w dymiącym kotle przez koszmarne demony. Może też – jak w Boskiej Komedii Dantego – paść ofiarą dzikiego Cerbera o trzech psich głowach. […]

fot.  Męki piekielne dla łakomczuchów, fragment włoskiej miniatury z XV wieku

 

 

CZY ŁAKOMSTWO POWAŻNIE SZKODZI ZDROWIU?

Począwszy od XIII wieku autorytety duchowne wskazują na poważne ryzyko, jakie łakomstwo przedstawia dla zdrowia. Dobry spowiednik powinien dopytywać się o cielesne dolegliwości penitenta związane z tym grzechem. Bardzo jest roztropnie zachować umiar w jedzeniu i piciu oraz dobre zdrowie, gdyż wielu ludzi często umiera przed czasem z nadmiaru picia i jedzenia i pochodzi stąd wiele chorób – przestrzega brat Lorens, spowiednik syna św. Ludwika (1279). Także inni duchowni w pismach przeciw guli odmalowują rozmaite choroby i przypadłości wywołane nadmiarem pokarmów i napojów. Gorączka, otępienie, senność, nudności, wymioty i inne dolegliwości trawienne, ale również epilepsja, paraliż, puchlina wodna, a nawet bezpłodność u zbyt otyłych kobiet i wręcz śmierć – oto co grozi łasuchom. W rzeczy samej – pisał na początku XIV wieku włoski dominikanin Jean z San Gimignano – otyłe i tłuste ciała są bardzo słabe i podatne na najgorsze choroby, gdyż naturalne ciepło jest w nich zaduszane. Wydaje się zatem, że najgorszym występkiem łakomczucha jest zbrodnia przeciw własnemu ciału. Prawdopodobnie ten argument skuteczniej oddziaływał na wiernych niż monastyczne ideały rozwoju duchowego przez post.

25_07_2013_14_46_15.jpgA jak się przedstawiają porady dietetyczne dawane przez lekarzy? Średniowieczna dietetyka opiera się na zasadach równowagi, umiarkowania i społecznej niezmienności odpowiedniej dla każdego człowieka. Między tym nauczaniem a kościelną katechezą istnieje więc niezaprzeczalny związek. Żeby zachować dobre zdrowie, trzeba jeść ani zbyt wiele, ani zbyt mało, a przede wszystkim nie należy przyjmować nowych pokarmów, dopóki nie strawiło się całkowicie poprzedniego posiłku. W przeciwnym razie człowiekowi grożą dolegliwości żołądkowe. Ile to jest „nie za dużo i nie za mało”? To zależy od wieku i płci pacjenta, od jego budowy ciała i temperamentu, ale także od wykonywanego zawodu, stylu życia i rangi społecznej. Medycyna odnosi się zdecydowanie wrogo do żarłoczności i nieregularnego przyjmowania posiłków: Obżarstwo zabiło więcej ludzi niż miecz – stwierdził Juan z Toledo w De conservanda sanitate.

Lekarze jednak dalecy byli od tego, by potępiać przyjemność ze spożywania smacznych dań. Wręcz przeciwnie, uważali ją za korzystną dla chorych, kobiet w ciąży, osób o temperamencie melancholicznym, którym pomaga w spożywaniu posiłków i ułatwia trawienie. Dlatego też niektórzy lekarze, jak Arnaud de Villeneuve czy Maino de Maineri, w swych pracach poświęconych żywieniu poruszają kwestię przyprawiania potraw w celu podniesienia ich smaku. Zwłaszcza gdy chodzi o posiłki przeznaczone dla chorych, którzy cierpią na brak apetytu.


 

fot. Fragment malowidła Piekło z Pałacu Dożów w Wenecji. Jedzenie ropuch i jaszczurek jest karą za brak wstrzemięźliwości

 

Rozdział o sosach (Opusculum de Saporibus) pochodzący z traktatu Maino de Maineriego Regimen sanitatis funkcjonował nawet jako niezależne dzieło. Osoby cieszące się dobrym zdrowiem i pragnące je zachować powinny – zdaniem średniowiecznych medyków – polegać na własnych upodobaniach smakowych, dzięki którym w naturalny sposób wybierają dania najbardziej pasujące do ich temperamentu. Trzynastowieczny lekarz Aldebrandyn ze Sieny pisze: Kiedy ciało jest zdrowe, wszystko, co mu najbardziej smakuje, odżywia je najlepiej. Przekonanie to było już obecne w słynnym arabskim traktacie medycznym zatytułowanym Taqwim al-sihha (Tabele zdrowia), pochodzącym z XII wieku. Przetłumaczony na łacinę (Tacuinum sanitatis) i języki narodowe, wywarł on wielki wpływ na zachodnią wiedzę w dziedzinie żywienia. To, co smakuje, nie szkodzi organizmowi, a zatem żywienie się zgodnie z odczuwanym apetytem gwarantuje dobre zdrowie. Nawet słodycze cieszyły się dobrą opinią lekarzy. Aż do XVII wieku cukier trzcinowy sprzedawano w aptekach i uznawano za produkt terapeutyczny. Sądzono, że wspomaga on trawienie i dodawano go do sosów, którymi polewano mięsa, ryby i warzywa. Dzięki niemu arystokratyczna kuchnia późnego średniowiecza i renesansu miała oryginalny, słodko-kwaśny smak. Wśród elit było też w zwyczaju, by na koniec posiłku serwować dania „wyjściowe” składające się ze słodyczy, drażetek i kandyzowanych przypraw. Konfitury miały ponoć tę właściwość, że „zamykały” żołądek po posiłku, ułatwiając w ten sposób trawienie. Do średniowiecznych traktatów aptekarskich i list leków (antidotaria) zalicza się Znakomite i wielce użyteczne dziełko (1555) autorstwa słynnego lekarza i astrologa Nostradamusa, w którym nie tylko odkrywa sekrety kosmetyków, lecz także podaje przepisy na konfitury. Podkreślając lecznicze właściwości tych ostatnich, nie zapomina o ich zaletach smakowych. Pigwa, zdaniem tego nadwornego lekarza, daje konfiturę o najlepszym smaku, która służyć może dwóm celom, a mianowicie leczeniu i wzmacnianiu, a ponadto przyjemnie ją jeść o każdej porze. Cztery wieki wcześniej w Italii Antidotarium pseudo-Mezuego pod wpływem medycyny arabskiej proponowało chorym „lekarstwa przyjemne” (electuria delectabilis), wśród nich wymieniając owoce pigwy w słodkiej galaretce, cukierki z cukru lub miodu o zapachu anyżku, goździków lub muszkatu oraz przepisy na konfitury, z których cztery zawierały cukier trzcinowy. Faktem jest, że od czasów greckiego lekarza Galena (ok. 131 – ok. 201) znana była tradycja głosząca, że to, co przyjemne dla podniebienia, nie może szkodzić żołądkowi.



Kalendarium

14 lipca 1602: Jules Mazarin, francuski kardynał i polityk, w latach 1642-1661 pierwszy minister Ludwika XIII, a później Anny Austriaczki.

Bieżący numer

06 lipiec 2020
nr 7 (728)

Prenumerata  | Reklama  | Kontakt

Zamknij X

Błąd wczytywania.

Zamknij X