PIASTOWIE, CHRZEST POLSKI I POCZTKI PASTWA POLSKIEGO
Krzyacy Henryka Sienkiewicza  prawda i fikcja
dzieje.pl Imperium Romanum Muzeum Historii Pols Muzeum II Wojny Światowej Muzeum Pałac w Wilanowie NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE PTH Zamek Królewski w Warszawie 
Polub nas na Facebook'u
ekiosk.pl

Mówią Wieki 10/2017

tylko
8.50 zł

DOSTʘPNE NA:
Win, iPad, Android

pobierz obrazy

TESLA - MAG ELEKTRYCZNOŚCI

Maciej Krawczyk


 

Był jednym z największych wynalazców w historii ludzkości. Skonstruował silnik na prąd przemienny, autotransformator, dynamo rowerowe, radio, elektrownia wodna, bateria słoneczna, świetlówka. Wymyślił również samochód na eter, promień śmierci i latający spodek. Udało mu się też odebrać sygnały radiowe z Marsa, czemu zawdzięcza popularność wśród ezoteryków.

 

W historii nauki trudno znaleźć osobę, która lepiej realizowałaby archetyp postrzelonego geniusza ekscentryka bez reszty opętanego swoją wizją niż Nikola Tesla. Bez wątpienia był także mitomanem i efekciarzem, zręcznie fabrykującym opowieści o własnych niewiarygodnych osiągnięciach. Był po części też szaleńcem, który rozmawiał z gołębiami i wierzył w prorocze sny. Jednak bezsprzecznie zasłużył sobie na miejsce w panteonie bożyszcz epoki wielkich odkryć naukowych, a przynajmniej na Nagrodę Nobla. Legendarny burmistrz Nowego Jorku Fiorello La Guardia w nadawanej przez radio mowie pogrzebowej nazwał Teslę: jednym z najbardziej pomocnych i spełnionych ludzi jacy kiedykolwiek żyli [...] mimo że umarł w ubóstwie. Miał rację. Wyłącznie dzięki geniuszowi Tesli świat od przeszło stu lat napędza moc prądu zmiennego. Bez jego wynalazków zatrzymałyby się „koła naszego przemysłu”. I nie tylko.

 

KONKURENT EDISONA

O dzieciństwie i życiu Tesli przed przybyciem do Ameryki wiemy bardzo niewiele. Podstawowe informacje znajdują potwierdzenie w dokumentach, lecz co do szczegółów możemy wierzyć lub nie pamiętnikom wynalazcy. A to problematyczne, bowiem Tesla właściwie każdemu wydarzeniu w swoim życiu starał się nadać cudowny wymiar. Na pewno urodził się na terytorium dzisiejszej Chorwacji (wtedy należącej do habsburskiej Austrii) w 1856 roku, jak sam twierdził, był synem serbskiego popa i zubożałej arystokratki. Z początku szykowano go do kariery  duchownej, ale udało mu się namówić ojca, by wysłał go na studia inżynierskie do Grazu. Tesla pisał, że stało się to po jego nadnaturalnym po wyzdrowieniu z cholery. ale prędzej zawdzięczał dalszą edukację temu, że szkolny nauczyciel wystarał się o stypendium dla niego. Po ukończeniu studiów przyszły „czarodziej elektryczności” pracował w urzędzie telegraficznym w Budapeszcie, a następnie przeniósł się Paryża, by objąć posadę w Continental Edison Company i w ten sposób zbliżyć się do swego wielkiego marzenia – wyjazdu do Ameryki.

 04_03_2012_22_41_01.jpg

Tesla podczas eksperymentu z elektrycznością w laboratorium pod Colorado Springs, ok 1900 roku

Zrealizował je w roku 1884. Po podróży pełnej − jak twierdził − u niezwykłych przygód − łącznie z tajemniczym zniknięciem pieniędzy i biletów oraz buntem, w którym niemal nie postradał życia − zszedł na ląd w Nowym Jorku z czterema centami w kieszeni. Oprócz tego miał w niej jeszcze lakoniczny list polecający do Thomasa Edisona: Drogi Edisonie. Znam dwóch wielkich ludzi, jednym jesteś ty, drugim jest ten młody człowiek, opatrzony podpisem Charlesa W. Batchelora, współpracownika sławnego amerykańskiego wynalazcy. Za to w głowie miał projekt silnika na prąd zmienny.

Młody wynalazca był  podekscytowany możliwością zaprezentowania pomysłu samemu Edisonowi. Problem polegał na tym, że cały system Edisona, monopolisty w dostarczaniu energii elektrycznej, opierał się na prądzie stałym, a każda wzmianka o innych rozwiązaniach irytowała go niepomiernie. Poza tym jako selfemademan i niestrudzony eksperymentator, Amerykanin nie wierzył w nowinki wykształconego na uniwersytecie ekscentrycznego cudzoziemca. Powierzył mu więc zadanie, które uważał za niewykonalne – poprawę wydajności generatorów w swoich elektrowniach. Tesla twierdził, że obiecał mu za to astronomiczną sumę 50 tys. dolarów, a później, po zakończonej sukcesem pracy, odmówił zapłaty, obracając wszystko w żart. Młody wynalazca obraził się i odszedł. Trudno powiedzieć, jak było naprawdę. Pewne jest, że Edison nigdy nie by przyjął idei prądu zmiennego, a Tesla nigdy by z niej nie zrezygnował. Rozstali się w niezgodzie, a z czasem ich animozje jeszcze się wzmogły. Ten spór w przyszłości kosztował obu Nagrodę Nobla.

Tymczasem Tesla, będąc bez grosza przy duszy, zatrudnił się przy kopaniu rowów pod grube miedziane kable firmy Edisona. Dopiero po roku udało mu się pozyskać inwestorów gotowych wyłożyć pieniądze na badania nad silnikiem napędzanym przez prąd zmienny. Prototyp wraz w większością komponentów był gotowy w maju 1888 roku. Znaczenie wynalazku w lot zrozumiał przemysłowiec z Pittsburgha George Westinghouse i od razu kupił od Tesli wszystkie związane z prądem zmiennym patenty. Wyłożył na to niewiarygodną wówczas sumę − milion dolarów. Edisonowi wyrósł poważny konkurent, rozpoczęła się wojna impulsów (war of currents).

 

KRZESŁO ELEKTRYCZNE I WODOSPAD

 

Podstawowym problemem promowanego przez Edisona prądu stałego było przesyłanie energii na większe odległości. By tego dokonać, potrzebny był kabel miedziany grubości ręki dorosłego mężczyzny, bardzo kosztowny w produkcji. Przedsięwzięcie było więc nieopłacalne. Elektrownie oparte na systemie prądu stałego musiałyby powstawać co kilka kilometrów. Prąd zmienny nie sprawiał takich kłopotów, a jego wytworzenie i przesyłanie było tańsze. Uważano jednak, że jest niebezpieczny. Nawet szacowny lord Kelvin nie ufał mu i nazywał „gigantycznym błędem”. Edison wykorzystał to i rozpętał negatywną kampanię przeciwko Tesli i jego pomysłom. Za pomocą nielegalnie zakupionego silnika prądu zmiennego organizował publiczne pokazy niszczycielskiej siły tego rodzaju elektryczności, podłączając do obwodu żywe zwierzęta. Uśmiercił ogromną liczbę psów i koni, a nawet słonia. Posunął się do tego, że zaproponował władzom zbudowanie „nowoczesnej gilotyny” – krzesła elektrycznego wykorzystującego źródło mocy wymyślone przez Teslę. Pierwszą egzekucję przy jego użyciu przeprowadzono już w 1890 roku na mordercy Williamie Kemmlerze. Co ciekawe, George Westinghouse poparł odwołanie adwokata skazanego, który uznał karę za niespotykaną i okrutną. Obaj mieli rację − Klemmer musiał być rażony prądem dwukrotnie, a oburzeni świadkowie nieludzkiego widowiska twierdzili, że przy drugiej próbie kręgosłup skazańca zajął się ogniem. Westinghouse i Tesla odcięli się od „eksperymentu”, uznając go za barbarzyński.

04_03_2012_22_40_55.jpg

Tesla w swoim nowojorskim laboratorium. 1916 rok.

Mimo takich metod walki biznesowej Edison przegrał konkurs na oświetlenie chicagowskiej Wystawy Światowej w 1893 roku (zwanej kolumbijską) – projekt Tesli i Westinhouse’a był po prostu o wiele tańszy. „Pan Żarówka”, jak nazywano Edisona, postanowił podciąć skrzydła konkurencji w inny sposób – odmówił jej sprzedaży choćby jednego egzemplarza swojego największego wynalazku. Na szczęście Westinghouse’owi udało się skonstruować nową dwuczęściową świetlówkę (stoper light). W dniu otwarcia wystawy rozbłysły ich tysiące, a Tesla nie odmówił sobie efekciarskiego pokazu. Mając na sobie buty na korkowej podeszwie pozwolił, by ogromna ilość prądu przepłynęła przez jego ciało. To ostatecznie przekonało wszystkich do bezpieczeństwa prądu zmiennego.

Wkrótce biznesmen i wynalazca dostali nowe kontrakty, m.in. na oświetlenie stacji kolejowych. Pod wrażeniem był również lord Kelvin, który jako przewodniczący międzynarodowej komisji  powierzył Tesli wykorzystanie do produkcji energii wodospadu Niagara. Ten, wedle własnych słów, marzył o tym od dziecka. Znowu osiągnął sukces - w 1896 roku nowa, największa na świecie elektrownia zaczęła zaopatrywać w prąd pobliskie Buffalo, a wkrótce także odległy o 500 km Nowy Jork. Z 14 patentów wykorzystanych w jej konstrukcji aż dziewięć należało do Tesli.

 

NOWY CZARODZIEJ Z ZACHODU

W latach dziewięćdziesiątych XIX wieku Tesla stał się naukową i prasową gwiazdą. Rzadko spotykaną u uczonych popularność przyniosło mu to, że dzięki stosunkowo taniej energii elektrycznej zauważalnie poprawiło się życie nie tylko bogaczy, jako to miało miejsce w latach siedemdziesiątych, gdy swoje systemy instalował Edison, ale także prostych ludzi. Sukces i rozgłos na chwilę zawróciły mu w głowie: jadał w najdroższych lokalach przyjaźnił się z elitą high life’u, np. z dziedzicem fortuny Vanderbiltów Wiliamem K. Vanderbiltem II czy pisarzem Markiem Twainem, organizował efektowne pokazy rozmaitych nowinek związanych z elektrycznością, interesował się mistyką i z poważną miną wygadywał androny, które pierwszy raz w jego życiu otoczenie traktowało z powagą. Twierdził np., że kuracje prądem i szklanka whisky dziennie sprawią, iż będzie żyć 150 lat.

Życie osobiste Tesli do dziś jest przedmiotem sporów badaczy. Jedni twierdzą, że z powodu wielu fobii i bardzo wrażliwych, niemal autystycznych zmysłów nie mógł sobie pozwolić na intymność. Inni wkładają to między bajki, przytaczając fragmenty kroniki towarzyskiej i pamiętniki Tesli. On sam twierdził, że zniszczył swoją seksualność w wieku 40 lat, jednak przyznawał się do wcześniejszych kontaktów z kobietami, m.in. z pewną francuską aktorką (prawdopodobnie słynną Sarą Bernhard, późniejszą kochanką księcia Walii).

Niestety w połowie dekady na wynalazcę spadły dwie tragedie. Zmarła jego matka, z która czuł się związany do tego stopnia, że pisał o istnieniu podpartej naukowo telepatycznej komunikacji miedzy nimi, a następnie spłonęło jego nowojorskie laboratoriom wraz ze wszystkimi projektami i prototypami, w tym nadajnikiem radiowym. Te ciosy załamały Teslę, mimo że kontynuował pracę w nowym laboratorium i składał nowe, niezwykle patenty: na radio, a następnie na sterowanie bezprzewodowe. Coraz głębiej pogrążał się w mistyce i całkowicie poświęcił się nowej idei, która nurtowała go od ukończenia prac nad projektem  niagarskiej elektrowni – bezprzewodowemu przesyłowi energii.

 

LASCIATE OGNI SPERANZA

To motto z „Boskiej komedii” Dantego (Porzućcie wszelką nadzieję) widniało nad drzwiami nowego laboratoriom Tesli zlokalizowanego na nieopodal Kolorado Springs w stanie Kolorado. Oficjalnie zajmował się transmisją sygnału radiowego przez Atlantyk, naprawdę jednak usilnie pracował nad sposobami przesyłu energii przez górne warstwy atmosfery (słusznie zakładał, że skoro jest ona zjonizowana, to przewodzi prąd). Eksperyment, który pochłoną większość zasobów finansowych wynalazcy, zakończył  się efektownym fiaskiem. Z miedzianej kuli wieńczącej drewniana wieżę laboratorium zaczęły strzelać pioruny, po czym całe miasto pogrążyło się w ciemności – Tesla przeciążył i spalił lokalną elektrownię. Mimo to pracę wykonaną w Kolorado uznał za wieki sukces, szczególnie że w trakcie badań instrumenty  w jego laboratorium zanotowały sygnały radiowe wysyłane z kosmosu. Wynalazca ogłosił, że pochodzą z Marsa.

W tym czasie reputacja naukowa Tesli była już mocno nadszarpnięta. Wygnany z Kolorado, wrócił do Nowego Jorku, ale nie porzucił myśli o bezprzewodowym przesyle energii, a nawet twórczo go rozwinął, opatentowując pierwszy w historii projekt baterii słonecznej. Żaden inwestor nie chciał jednak go wesprzeć. Tesla uciekł się wiec do podstępu - przekonał J.P. Morgana, jednego z najwybitniejszych finansistów epoki, by wyłożył fundusze na projekt… globalnej komunikacji bezprzewodowej. Za pieniądze z Wall Street Tesla zbudował na Long Island zakład i wieżę znaną pod nazwą Wardenclyffe Tower. Eksperci są zgodni, że gdyby zechciał, mógłby bez problemu nadawać sygnał radiowy przez Atlantyk i pobić Marconiego, ale wynalazcy to nie interesowało. On chciał przesyłać energię. Pieniądze szybko się skończyły, a wściekły za oszustwo Morgan odmówił dalszego finansowania. Tesla zorganizował jeszcze jeden pokaz potęgi swojego geniuszu – z wieży w Wardencliffe sztucznie stworzył zjawisko podobne do zorzy polarnej. Później „Czarodziejowi Zachodu” zabrakło funduszy na nowe rekwizyty, więc obraził się na ślepy, niezdecydowany, wątpiący świat.

 

ROZMOWY Z GOŁĘBIAMI

Współpracownicy, przyjaciele i przeciwnicy Tesli opływali w dostatki, podczas gdy on wyłączył się z życia i egzystował w nowojorskich hotelach na kredyt bądź utrzymując się ze skromnych posadek doradcy. W desperacji wytoczył Marconiemu proces o plagiat. Pozew był dobrze udokumentowany, tyle że Tesla wcześniej  ciepło i z pobłażaniem wyrażał się o Włochu, dając mu publicznie przyzwolenie na korzystanie ze swoich patentów, ponieważ robi dobrą robotę. Teraz nazywał go „osłem”. Proces przeciągał się i choć w końcu sąd najwyższy przyznał Serbowi rację, stało się to dopiero kilkadziesiąt lat później, już po jego śmierci.

Byli współpracownicy wynajdowali mu zajęcia, wystarali się o przyznanie mu (o ironio!) medalu Edisona wraz z nagrodą pieniężną, firma Westinghouse’a opłacała jego mieszkanie i wikt,  jednak wynalazca wolał towarzystwo gołębi,  uważając je za jedynych prawdziwych przyjaciół. Przygarniał chore ptaki i pielęgnował je, przemawiając do nich bez przerwy. Przy tym nie zaprzestał pracy naukowej, choć powoli zahaczał o granicę fantastyki. Na uwagę zasługuje zwłaszcza projekt „promienia śmierci”, który wynalazca próbował sprzedać wszystkim światowym mocarstwom poza Trzecią Rzeszą, a także „rodzimej” Jugosławii. Zmarł bez grosza przy duszy w 1943 roku. Rząd USA zabezpieczył wszystkie jego notatki.

Tesla był mitomanem i efekciarzem, lecz tak wiele jego wizji znalazło potwierdzenie w praktyce, że trudno się powstrzymać od myśli, iż z reguły miał racje. Dziś wiemy np., że przesył energii przez zjonizowane warstwy atmosfery teoretycznie jest możliwy. Inne jego pomysły stanowią jeszcze pożywkę dla twórców science fiction, ale pewnie zmieni się w przyszłości.



Kalendarium

18 października 1815: utworzenie Wolnego Miasta Krakowa (Rzeczypospolitej Krakowskiej) - państewko utworzone na mocy postanowień kongresu wiedeńskiego znajdowało siępod wspólnym zarządem Rosji, Prus i Austrii

Bieżący numer

05 październik 2017
nr 10 (693)

Prenumerata  | Reklama  | Kontakt

Zamknij X

Błąd wczytywania.

Zamknij X