PIASTOWIE, CHRZEST POLSKI I POCZTKI PASTWA POLSKIEGO
Krzyacy Henryka Sienkiewicza  prawda i fikcja
dzieje.pl Imperium Romanum Muzeum Historii Pols Muzeum II Wojny Światowej Muzeum Pałac w Wilanowie NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE PTH Zamek Królewski w Warszawie 
Polub nas na Facebook'u
ekiosk.pl

Mówią Wieki 11/2018

tylko
8.50 zł

DOSTʘPNE NA:
Win, iPad, Android

pobierz obrazy

LEGNICKIE TROPY ARMII RADZIECKIEJ

Marcin Czajkowski


Prócz piastowskiego zamku Legnica kryje wiele ciekawych zabytków. Jej część została naznaczona półwieczną obecnością wojsk radzieckich. Ślady te nie zostały w pełni zatarte i ich tropienie wiele nam powie o historii miasta.

 

Poszukiwania śladów żołnierzy z Kraju Rad najlepiej rozpocząć w tym samym miejscu, w którym oni zaczynali służbę w Polsce: na dworcu kolejowym. Pierwszy legnicki dworzec oddano do użytku w 1844 roku, gdy do miasta – wówczas Liegnitz − dociągnięto linię kolejową z Wrocławia (Breslau). Współczesny budynek, utrzymany w stylu modernistycznym, został wzniesiony w latach 1927 – 1929. Wybudowano wówczas także halę peronową opartą na tzw. łukach Tudorów (niskich ostrołukach) o rozpiętości 46 m – było to rozwiązanie wzorowane na otwartym dwie dekady wcześniej dworcu hamburskim.

Przybywający do Legnicy Rosjanie podróżowali zamkniętymi pociągami, które nie zatrzymywały się w Polsce na żadnej innej stacji. Na dworcu również nie stykali się z Polakami – mieli do dyspozycji oddzielne kasy i poczekalnie. Stąd oficerowie i członkowie ich rodzin byli rozwożeni autobusami do przydzielonych mieszkań, natomiast podoficerowie i żołnierze do koszar. Te wybudowali Prusacy po zajęciu miasta w 1741 roku (Legnica stała się wówczas miastem garnizonowym). Większość budynków koszarowych wykorzystywanych przez Armię Radziecką do dziś nie została zagospodarowana i straszy powybijanymi oknami.

 

OKNA Z WIDOKIEM NA SYBERIĘ

Z dworca udajemy się na południe, by ulicami Libana i Witelona dojść do placu Słowiańskiego (wcześniej noszącego kolejno imię Rokossowskiego i Stalina). Przed wojną stał tam pomnik Fryderyka Wielkiego, który później zastąpił monument Wdzięczności dla Armii Radzieckiej. Odsłonięto go uroczyście 11 lutego 1951 roku, w szóstą rocznicę wyzwolenia Legnicy. Mieszkańcy miasta masowo i, rzecz jasna, ochotniczo uczestniczyli w zbiórce pieniężnej oraz w odgruzowywaniu placu i stawianiu cokołu. Pomnik miał być podziękowaniem za oswobodzenie Legnicy z rąk niemieckich. O tym, że w tych rękach miasto pozostawało od ponad 200 lat, nikt nie wspominał.

04_03_2012_21_42_19.jpg

Modernistyczny budynek dworca kolejowego był miejscem w którym radziecccy żołnierze pierwszy raz stykali się z Legnicą.

Monument przedstawia ściskających sobie ręce żołnierzy – polskiego i radzieckiego (na ramieniu tego pierwszego siedzi mała dziewczynka). Szybko przylgnęły do niego różne określenia: pomnik Jana i Iwana, pary gejów lub dwóch kidnaperów. Głosy o jego usunięcie podniosły się już podczas odwilży 1956 roku i nie ustają do tej pory. Niektórzy postulują przeniesienie go np. na miejscowy cmentarz. W latach dziewięćdziesiątych XX wieku jego twórca, rzeźbiarz Józef Gaza (także autor tzw. pomnika czterech śpiących na warszawskiej Pradze), zaproponował, by zakopać go pod placem. Ostatnią próbę wyeksmitowania pomnika podjęli w 2010 roku legniccy radni. Sprzeciwili się temu burmistrz miasta i wojewoda dolnośląski. Monument wciąż stoi.

Dalej przechodzimy przez rynek, by dotrzeć do mieszczącej się przy ul. Chojnowskiej Akademii Rycerskiej. Założył ją w 1708 roku cesarz Józef I Habsburg, lecz jej początki sięgają jeszcze panowania Piastów. Bezdzietny książę legnicki Jerzy Rudolf zapisał w testamencie pokaźne sumy na wzniesienie szkoły dla chłopców z protestanckich rodzin szlacheckich. Projekt nie doczekał się realizacji, gdyż po wygaśnięciu linii Piastów śląskich w 1675 roku księstwo legnickie przypadło austriackim Habsburgom, którzy wykorzystali fundusze szkolne na zgoła inne cele (m.in. finansowanie wojny z Turcją w 1683 roku). Gdy w końcu otworzyli szkołę, przeznaczyli ją zarówno dla protestantów, jak i katolików.

Gmach wzniesiony w latach 1709 – 1738 jest jednym z najwspanialszych zabytków austriackiego baroku na ziemiach polskich. Bez uszczerbku przetrwał drugą wojnę światową, nie zniszczyli go także radzieccy żołnierze, którzy dzień tryumfu nad Trzecią Rzeszą uświetnili „ogniami zwycięstwa”. Pochłonęły one niemałą część centralnej zabudowy miasta i poważnie uszkodziły piastowski zamek, jeden z najstarszych w Polsce. Rosjanie zajęli Akademię Rycerską (wraz z bogatym wyposażeniem) i urządzili w jej wnętrzach magazyn żywności oraz zakłady szewskie i krawieckie. Stworzyli tym samym wiele miejsc pracy dla legniczan, ale intensywna eksploatacja i brak prac remontowych doprowadziły do dewastacji budynku. Gdy w 1978 roku gmach akademii przejęły władze polskie, okazało się, że część stropów została przebita, dziury służyły za wychodki - w pomieszczeniach niżej przez lata gromadziły się niesprzątane fekalia. Prace remontowe w Akademii Rycerskiej zaczęły się w 1985 roku i trwają do dziś.

04_03_2012_21_56_40.jpg

Pomnik wdziecności dla Armii Radzieckiej przy placu Słowiańskim, przedstwiający żołnierza polskiego i radzieckiego ściskających sobie ręce, do dziś budzi wśród wielu legniczan silne emocje

Skręcając z ul. Chojnowskiej w ul. Gwarną, dojdziemy do trzykondygnacyjnego ceglanego budynku postawionego w pierwszej połowie lat siedemdziesiątych XIX wieku. Wtedy mieścił się w nim sąd ziemski, obecnie – okręgowy. Natomiast podczas pobytu „bratniej” armii w Legnicy znajdowała się tam komendantura wojskowa. Jak głosi ponura anegdota, był to najwyższy budynek w mieście – z jego okien widać było Daleki Wschód i Syberię. Były to tradycyjne kierunki, w które wyruszali żołnierze karnie oddelegowani z powrotem do ZSRR (np. w przypadku niedozwolonych kontaktów, w tym handlu, z Polakami). O przeniesieniu dowiadywali się właśnie tutaj.

Komendantura mogła się źle kojarzyć nie tylko radzieckim żołnierzom. Po drugiej wojnie światowej do sąsiadującego z nią aresztu garnizonowego z całego kraju zwożono żołnierzy AK zatrzymanych przez NKWD i UB. Kilka razy do roku z Legnicy wyjeżdżał specjalny pociąg więźniarka wywożący więźniów do łagrów. Na dziedzińcu rozstrzeliwano skazanych na karę śmierci. Budynek rozebrano w 1996 roku, a pozyskane cegły przeznaczono na budowę cerkwi greckokatolickiej przy ul. Wrocławskiej. Dwa lata później na terenie dawnego  więzienia ustawiono pomnik poświęcony pamięci ofiar komunizmu z lat 1939 – 1956.

 

GŁOWONÓG I PÓŁTUSZA

Parę kroków dalej znajduje się skwer Orląt Lwowskich, za czasów PRL noszący nazwę pl. Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Góruje nad nim monumentalny neobarokowy gmach gimnazjum żeńskiego wzniesiony w 1909 roku. Po drugiej wojnie światowej zorganizowano w nim Dom Oficera. Tam radzieccy wojskowi i ich najbliżsi spędzali czas wolny: w jego obszernych salach mieściły się restauracja, kawiarnia, sala kinowa i koncertowa, działały młodzieżowe koła zainteresowań, organizowano też dyskoteki i rozmaite kursy. Choć oficjalnie Polacy nie mieli tam wstępu, niejedna legniczanka zachowała wspomnienia o zaproszeniu od radzieckiego oficera na film lub tańce. W 1991 roku dowództwo Północnej Grupy Wojsk przekazało budynek Kościołowi katolickiemu − dziś mieszczą się w nim kuria biskupia oraz Wyższe Seminarium Duchowne.

Naprzeciwko kurii stoi obelisk upamiętniający dwa jubileusze: 2 tys. lat chrześcijaństwa oraz 760. rocznicę bitwy z Mongołami pod Legnicą z 1241 roku, w której poległ książę Henryk II Pobożny. Zajął miejsce dawnego pomnika marsz. Konstantego Rokossowskiego, a właściwie… dwóch pomników. Pierwszy, odsłonięty w 1978 roku, miał formę głowy marszałka wyrastającej z wysokiego, prostopadłościennego cokołu, z biegnącą przez środek płytką szczeliną. Legniczanie szybko zaczęli go nazywać  głowonogiem, a dowództwo PGW zażądało od władz miasta usunięcia kontrowersyjnego monumentu. Celu dopięło w 1986 roku, kiedy zastąpił go bardziej tradycyjny pomnik, wyobrażający Rokossowskiego od pasa w górę, w radzieckim mundurze przepasanym wstęgą Orderu Virtuti Militari i z buławą w ręku. Ten pomnik z kolei nazywano potocznie jajowcem lub półtuszą. Nie zagrzał długo miejsca − w 1992 roku został zdemontowany na polecenie władz miejskich. Przed złomowaniem uratował go Michał Sabadach, właściciel prywatnego muzeum Armii Radzieckiej w Uniejowicach pod Złotoryją. Będąc w Legnicy, warto się tam wybrać na jednodniową wycieczkę, by obejrzeć nieszczęsny pomnik Rokossowskiego i inne pamiątki po radzieckich czasach, np. biurko pochodzące z gabinetu szefa legnickiego oddziału KGB czy mierzącą półtora metra średnicy replikę sowieckiego Orderu Zwycięstwa – drewnianą gwiazdę zdobiącą niegdyś gabinet dowódcy PGW.

Na lewo od budynku kurii znajduje się mały budynek z charakterystycznym narożnym wykuszem zwieńczonym czterograniastą wieżyczką. To siedziba legnickiego biskupa. Wcześniej mieścił się tu radziecki Dom Knigi z bogato zaopatrzoną księgarnią. Choć oferowano wyłącznie książki po rosyjsku, Polacy mogli się w nie zaopatrywać. Szczególnie chętnie kupowano piękne i starannie wydane albumy z reprodukcjami dzieł sztuki.

 

ZA MURAMI KWADRATU

Kierując się ze skweru na południe, docieramy ul. Kościuszki do granicy sławnego Kwadratu, czyli zamkniętej dzielnicy willowej Tarninów. Była odgrodzona od reszty miasta dwumetrowym murem, pilnie strzeżonym przez uzbrojonych wartowników. 40-hektarowy obszar Rosjanie zajęli w 1945 roku na kwaterę dowództwa PGW oraz mieszkania oficerów i ich rodzin. Polacy mogli tam wejść tylko za okazaniem specjalnej przepustki; była ona z reguły dostępna jedynie dla przedstawicieli władz. Kwadrat był ściśle izolowany od reszty miasta i miał w pełni rozwiniętą autonomiczną infrastrukturę, obejmującą odrębną sieć elektryczną, sklepy, restauracje, przedszkola oraz miejsca rozrywki, a także stację radiową i telewizyjną. W 1993 roku stał się celem tłumnych wycieczek legniczan, którzy pierwszy raz mogli obejrzeć najładniejszą dzielnicę miasta. Jej zabudowa, złożona w przeważającej części z położonych na dużych działkach eklektycznych i modernistycznych domów jednorodzinnych, datuje się na ostatnią ćwiartkę XIX i pierwsze dekady XX wieku. Ponieważ mieszkała tam wojskowa wierchuszka, nie uległa dewastacji jak inne obiekty użytkowane przez armię. Nie ucierpiały także układ brukowanych ulic ani bujna zieleń, w tym będąca ewenementem w skali kraju ponad 120-letnia lipowa aleja, nosząca obecnie imię Władysława Grabskiego.

04_03_2012_22_02_19.jpg

Dom Prioma - jego pochodzące z lat dwudziestych wyposażenie Rosjanie nielegalnie sprzedali, ale udało się je odzyskać

Idąc al. Grabskiego, nie sposób przeoczyć potężnego budynku wzniesionego w latach 1937 – 1938. W czasie wojny mieścił się w nim sztab niemieckiej 18. Dywizji Piechoty, a w 1945 roku ulokował się tu sztab PGW. Na frontowej elewacji zawisły portrety Marksa, Engelsa i Lenina − wśród żołnierzy krążyła plotka, że miały zasłonić swastykę, która mimo ciągłego zamalowywania prześwitywała spod farby. To w tym gmachu zapadła decyzja rozpoczęcia operacji „Dunaj”, czyli udzielenia Czechosłowacji „bratniej pomocy” przez wojska Układu Warszawskiego w 1968 roku.

Spod dawnego gmachu sztabu PGW, obecnie mieszczącego oddział ZUS, odchodzi na północ ul. Okrzei. Przy niej, otoczony parkiem, stoi tzw. Dom Prioma. To elegancka willa zbudowana w połowie lat dwudziestych XX wieku dla fabrykanta Friedricha Teicherta. Jako jedna z najokazalszych w Kwadracie zaraz po wojnie została przeznaczona dla ówczesnego dowódcy PGW marsz. Rokossowskiego. Gdy ten w 1949 roku został przeniesiony do Warszawy, by zająć stanowisko ministra obrony narodowej PRL, Dom Prioma przeznaczono na cele reprezentacyjne, przez co zyskał swą popularną nazwę. Przed wyjazdem z Legnicy ostatniej grupy żołnierzy z willi w tajemniczy sposób zniknęło całe oryginalne wyposażenie, z dębową boazerią i rozsuwanymi drzwiami włącznie. Niespełna tydzień później nielegalnie sprzedane przez Rosjan mienie odnaleziono na plebanii kościoła w Pielgrzymce pod Złotoryją. Trefna transakcja okazała się bardzo fortunna dla miasta − był to jedyny przypadek, kiedy niemal całe wyposażenie zabytkowego budynku zajmowanego wcześniej przez wojsko radzieckie wróciło na swoje miejsce.

 

NIEZATARTE ŚLADY

Z Kwadratu udajemy się na miejski cmentarz. W jego wydzielonej części z osobnym wejściem chowano obywateli Kraju Rad. Nad kwaterami wojskowymi góruje wzniesiony w 1972 roku pomnik poświęcony żołnierzom radzieckim, którzy zginęli, „wyzwalając ziemię legnicką”. Obok od 2008 roku trwa ekshumacja prawie 500 grobów radzieckich cywilów pochodzących głównie z lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych XX wieku (później zmarłych wywożono do ZSRR). W wyniku porozumienia z Ambasadą Federacji Rosyjskiej miasto planuje przenieść leżące w nich szczątki do dwóch zbiorowych kwater.

04_03_2012_22_05_21.jpg

Wyblakłe czerwone gwiazdy na bramie koszar zajmowanych przez Armię Radziecką

Jeden z grobów pozostawiono w spokoju: to mogiła Lidii Siergiejewny Nowikowej, której losy stały się kanwą głośnego filmu Waldemara Krzystka Mała Moskwa z 2008 roku. Od jego premiery na płycie nagrobnej stale obecne są kwiaty i znicze. Prosta tablica zawiera daty życia (1932 – 1965) Nowikowej, pierwowzoru filmowej Wiery, żony radzieckiego oficera, która zakochała się w polskim sierżancie, oraz napis: „córce, matce, siostrze”. Utrwalona na porcelanowej płytce fotografia została niedawno odłupana.

Ta dewastacja nie jest jednak wyrazem jakiejś ogólnej tendencji. Jeszcze w latach dziewięćdziesiątych XX wieku w Legnicy dominowało przekonanie o potrzebie zacierania wszelkich śladów obecności Rosjan. Strona polska odrzuciła np. ofertę przekazania Muzeum Armii Radzieckiej jej zbiorów (które, gdyby im zapewnić odpowiedni komentarz historyczny, mogłyby stanowić bardzo cenną ekspozycję). Usuwano i złomowano pomniki, których część udało się uratować Michałowi Sabadachowi. Obecnie władze samorządowe podejmują wysiłki, by odrestaurować budynki zdewastowane przez żołnierzy radzieckich i polskich szabrowników oraz włączyć odzyskane tereny z powrotem w tkankę miejską. Legnica nie odwraca się już od swojej niedawnej historii. Dobrym jest przykładem przeprowadzony w zeszłym roku sondaż CBOS, według którego ponad 3/4 mieszkańców chce pozostawienia pomnika Jana i Iwana na miejscu.

Wiele pomniejszych pamiątek także pozostaje, zapewne dlatego, że nie zauważa się ich na pierwszy rzut oka: dawne stanowiska strzeleckie rozmieszczone w strategicznych punktach miasta, napisy cyrylicą wyryte na wielu budynkach i zardzewiałe bramy dawnych terenów koszarowych, na których rudzieją ślady po czerwonych gwiazdach.

 

 



Kalendarium

13 listopada 1924: Władysław Reymont otrzymuje literacką Nagrodę Nobla za powieść Chłopi.

Bieżący numer

06 listopad 2018
nr 11 (706)

Prenumerata  | Reklama  | Kontakt

Zamknij X

Błąd wczytywania.

Zamknij X