PIASTOWIE, CHRZEST POLSKI I POCZTKI PASTWA POLSKIEGO
Krzyacy Henryka Sienkiewicza  prawda i fikcja
dzieje.pl Imperium Romanum Muzeum Historii Pols Muzeum II Wojny Światowej Muzeum Pałac w Wilanowie NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE PTH Zamek Królewski w Warszawie 
Polub nas na Facebook'u
ekiosk.pl

Mówią Wieki 11/2018

tylko
8.50 zł

DOSTʘPNE NA:
Win, iPad, Android

pobierz obrazy

INDYJSKIE AWANTURY ROBERTA CLIVE’A

Bruno Starzyński


Napoleon nazwał Anglików narodem sklepikarzy. Okazało się jednak, że ten naród zdołał nie tylko upokorzyć cesarza Francuzów, ale i stworzyć największe imperium w dziejach ludzkości. Historię w większym stopniu kształtują bankierzy, kupcy i awanturnicy niż wielcy wodzowie i ich dzielni żołnierze.

 

W pierwszej połowie XVII wieku większa część subkontynentu indyjskiego znajdowała się w granicach imperium Mogołów. Ogromne państwo (4 mln km2) było zamieszkane przez ok. 120 mln ludzi. Roczne dochody cesarza Aurangzeba były, według niektórych szacunków, ponad dziesięć razy wyższe niż panującego w tym samym czasie Ludwika XIV. Mogołowie byli mecenasami nauki i kultury. Ukończone w 1654 roku słynne mauzoleum Tadż Mahal, wzniesione przez Szachdżahana dla upamiętnienia jego przedwcześnie zmarłej żony, przez stulecia uznawano za najpiękniejszą budowlę świata. Jeszcze w połowie XVII wieku podróżujący po Indiach Europejczyk odnosił wrażenie, że znalazł się w kraju stojącym na wyższym poziomie rozwoju cywilizacyjnego niż ten, z którego pochodził.

W 1613 roku w mieście Surat powstała pierwsza faktoria Angielskiej Kompanii Wschodnioindyjskiej na subkontynencie indyjskim. Angielscy kupcy w Indiach bardzo długo byli skazani na łaskę lub niełaskę cesarza i jego urzędników. Kupowali m.in. surowy jedwab, indygo, pieprz, saletrę oraz tekstylia. W ciągu XVII wieku Kompania ustanowiła wiele punktów handlowych; niektóre z czasem stały się wielkimi metropoliami (m.in. Madras albo Kalkuta).

Imperium Mogołów, mimo zewnętrznej potęgi, miało poważne słabości, które dały o sobie znać już za panowania Aurangzeba. Po jego śmierci w 1701 roku państwo pogrążyło się w kryzysie. W 1739 roku władca Persji Nadir Szach zdobył i złupił Delhi. Masakra ludności cywilnej była tak olbrzymia, że do dziś słowo nadir-szahi oznacza w Indiach rzeź. Imperium Wielkiego Mogoła, już wcześniej osłabione i rozdarte, podlegało stopniowej dezintegracji. W dawnych prowincjach u władzy utrzymali się mianowani niegdyś przez cesarza gubernatorzy, którzy teraz dążyli do uzyskania statusu dziedzicznych monarchów. Byli na tyle silni, że potrafili utrzymać władzę. Jednak nowe państwa także borykały się z wewnętrznymi intrygami i kryzysami sukcesyjnymi, które wynikały z niedostatecznej legitymizacji panujących.

 

31_01_2012_21_11_15.jpg

Brytyjskie okręty na tle fortu William w Kalkucie, jednym z głównych miast Bengalu, od 1772 roku stoilicy Indii Zachodnich

Robert Clive

W 1744 roku do Madrasu przybył młody Brytyjczyk Robert Clive. Przyszły baron Plassey urodził się w 1725 roku w rodzinie średniozamożnej szlachty. Jego ojciec miał dwa źródła dochodu: niewielki majątek i działalność prawniczą. Przeczuwając, że syn nie odziedziczył po nim talentów prawniczych, Clive senior uznał, że najlepszą drogę kariery dla Roberta oferują Indie.

Pierwsze dni w Madrasie z pewnością nie należały do szczęśliwych. Robert zarabiał mało, pracował w skrajnie trudnych warunkach tropikalnego klimatu i zmuszony był wykonywać pracę kompletnie niezgodną z jego temperamentem. Próbował nawet popełnić samobójstwo, kiedy jednak pistolet dwukrotnie nie wypalił, uznał, że nie mógł to być przypadek. Uwierzył, że opatrzność uchroniła go od śmierci, gdyż miał do spełnienia ważną misję.

W 1746 roku losy Roberta nagle się odmieniły. Francuzi zaatakowali i zdobyli Madras, a Indie stały się jednym z frontów toczącej się w owym czasie wojny o sukcesję austriacką. Clive zdołał uciec z miasta i wstąpić w szeregi wojsk Kompanii. Jako żołnierz okazał poświęcenie i odwagę. Działania wojenne zakończył traktat akwizgrański z 1748 roku i Clive z żalem powrócił do monotonnego życia cywila. Na krótko.

W roku 1748 zmarł władca Dekanu Asaf Dżach. Rozpoczęły się walki o schedę po nim, co zdestabilizowało sytuację polityczną na południu Indii. W konflikt wmieszał się gubernator francuskiej kompanii handlowej Joseph Dupleix. Wykorzystując przewagę wojskową, zamierzał osadzić na tronach prowincji przyjaznych sobie władców w zamian za przywileje handlowe i wpływy polityczne. Francuska kompania stałaby się de facto władcą południowych Indii. Dupleix przystąpił do realizacji tego planu i w 1750 roku wydawało się, że osiągnął sukces.

Clive wrócił w szeregi wojsk Kompanii. W 1751 roku stanął na czele dywersyjnej wyprawy, której celem było zdobycie fortu w mieście Arkot. Działania Brytyjczyków zmusiły Francuzów do rozdzielenia sił i umożliwiły ich pokonanie. Dupleix musiał opuścić Indie.

22 czerwca 1756 roku Clive został gubernatorem Fortu St. David leżącego na południu Indii. W połowie sierpnia tego roku dotarła wiadomość, która zaszokowała wszystkich Brytyjczyków w Indiach. Młody władca (nawab) Bengalu Siradż ud-Daula zajął Kalkutę. Wzięci do niewoli Brytyjczycy zostali zamknięci w ciasnej celi, nazwanej później czarną dziurą. Z braku wody, odniesionych w czasie walk ran i upału ok. 50 z nich zmarło w ciągu jednej nocy.

 

Spisek

Handel z Bengalem od początku XVIII wieku był najważniejszą i najbardziej lukratywną częścią działalności Kompanii. W 1717 roku jej kupcy otrzymali zezwolenie na wolny handel i do Kalkuty zaczęli masowo napływać indyjscy kupcy, których przyciągał uprzywilejowany status Kompanii. Ok. 1735 roku miasto liczyło już 100 tys. mieszkańców.

Nowy nawab Bengalu postawił sobie za cel powstrzymanie ekspansji europejskich kompanii handlowych. Obawiał się przede wszystkim Brytyjczyków, którzy pewnego dnia mogliby zdobyć wpływy polityczne współmierne do pozycji ekonomicznej w Bengalu. Jednym z pierwszych kroków nawaba było zażądanie od Kompanii Wschodnioindyjskiej zburzenia świeżo ukończonych fortyfikacji wokół Kalkuty oraz zapłaty zaległych ceł. Gubernator Roger Drake w sposób niezwykle prowokacyjny odmówił tym żądaniom. W odpowiedzi 1 czerwca 1756 roku Siradż ud-daula szturmem zdobył miasto.

Armia pod dowództwem Clive’a odzyskała Kalkutę w styczniu 1757 roku, Brytyjczycy zaś zmusili nawaba do potwierdzenia poprzednich przywilejów handlowych i nadania nowych. Nie był to jednak koniec działań zbrojnych na Półwyspie Indyjskim, które teraz wpisywały się w rozpoczętą w 1756 roku w Europie wojnę siedmioletnią.

Pod koniec marca 1757 roku Clive z pomocą floty dowodzonej przez admirała Charlesa Watsona zdobył francuską faktorię Czandernagor. Po tym sukcesie Brytyjczycy uznali, że pozostawienie na tronie Bengalu wrogiego Siradża byłoby skrajnie ryzykowne, zwłaszcza że wojna z Francją była wciąż nierozstrzygnięta, a armia Kompanii mogła w każdej chwili zostać odwołana na południe Indii. Dlatego też zdecydowano się porozumieć z lokalnymi spiskowcami, których celem było obalenie Siradża ud-dauli.

W sprzysiężeniu przeciwko nawabowi uczestniczyli m.in. głównodowodzący wojsk Bengalu Mir Dżafar, który po obaleniu Siradża ud-dauli miał zostać nowym władcą, bankier Dżagatseth, wpływowi hinduscy kupcy oraz najważniejsi spośród zamindarów, czyli właścicieli ziemi uprawnionych do poboru podatków. Po zdobyciu przez Clive’a Czandernagoru spiskowcy uznali, że siła, jaką stanowiły wojska Kompanii, może się okazać użyteczna w realizacji ich planu.

W spisku ważną rolę odgrywał kupiec z Kalkuty Omichund. Będąc świadomy swojej pozycji, zaczął szantażować pozostałych: domagał się 5 proc. środków zgromadzonych w skarbcu nawaba i jednej czwartej jego klejnotów. Clive nie miał zamiaru spełniać jego żądań, jednak obawiał się też wprost odmówić. Nakazał więc przygotować dwa traktaty pomiędzy Mir Dżafarem i pozostałymi spiskowcami, w których uzgodniono, jakie kwoty otrzyma każda ze stron po obaleniu Siradża. W pierwszym nie było żadnej wzmianki o Omichundzie. W drugim, który pokazano szantażyście, uwzględniono również jego żądania. Admirał Charles Watson nie chciał złożyć podpisu pod fałszywym dokumentem, ale dla Clive’a nie był to problem: nakazał po prostu podrobić jego podpis.

Zawarte 4 czerwca porozumienie z Mir Dżafarem przewidywało, że Kompania otrzyma od nowego nawaba równowartość rocznego budżetu Bengalu. Zarówno Kompania, jak i osoby prywatne miały otrzymać pełną rekompensatę za straty poniesione w wyniku działań Siradża. Dodatkowo Clive i jego współpracownicy, a także żołnierze biorący udział w przewrocie, mogli liczyć na hojne nagrody. W umowie nie było zapisów dotyczących rozszerzenia przywilejów handlowych Kompanii. Tym, czego najbardziej pragnęli biorący udział w spisku Brytyjczycy, były pieniądze; z kolei Mir Dżafar i jego wspólnicy chcieli władzy nad Bengalem i nie zamierzali się nią dzielić z Kompanią.

Plassey

23 czerwca 1757 roku pod Plassey (wieś położona ok. 150 km od Kalkuty) Brytyjczycy starli się z siłami Siradża. Nawab dysponował 50-tys. armią i wsparciem francuskiej artylerii, po stronie Kompanii było ok. 800 żołnierzy brytyjskich i ponad 2200 sipajów, którymi dowodził Clive.

Ponieważ częścią wojsk nawaba dowodzili spiskowcy, jego armia łatwo została rozbita, a sam Siradż uciekł z pola bitwy. Niedługo potem został zamordowany przez syna Mir Dżafara.

Po osadzeniu na tronie Mir Dżafara przyszła kolej na rozliczenia z Kompanią. Okazało się, że w zdobytym skarbcu znajdowało się jedynie 14, a nie, jak oczekiwano, 40 mln funtów. Ustalono, że nowy nawab zapłaci połowę obiecanej kwoty Kompanii od razu, resztę zaś odda w ciągu trzech lat. Już na początku panowania Mir Dżafar stał się dłużnikiem Brytyjczyków i człowiekiem od nich zależnym.

Dzięki zwycięstwu pod Plassey Clive zdobył sławę, majątek i awans społeczny. William Pitt starszy, przemawiając w grudniu 1757 roku przed Izbą Gmin, stwierdził, że brytyjska armia straciła honor i reputację na wszystkich frontach toczącej się wojny z wyjątkiem Indii. Zwrócił też uwagę na to, iż Clive mimo braku wykształcenia w dziedzinie wojskowości osiągnął więcej niż wielu oficerów pobierających przez lata pensję od brytyjskiego rządu. Po powrocie z Indii Clive’a spotkało wiele zaszczytów (m.in. audiencji udzielił mu król Jerzy III), jednak nie spełniło się jego marzenie o angielskim parostwie dającym prawo do zasiadania w Izbie Lordów. W 1762 roku otrzymał parostwo irlandzkie, a jego oficjalny tytuł brzmiał odtąd baron Clive of Plassey.

Zwycięstwo pod Plassey uczyniło Clive’a nie tylko sławnym i poważanym, ale również niezwykle bogatym. Zdaniem historyka i ekonomisty Davida S. Landesa w latach 1757 – 1760 Clive zgromadził w przeliczeniu na dzisiejsze pieniądze ok. 140 mln dolarów. Był bardzo hojny dla swojej rodziny i przyjaciół, nabył kilka posiadłości oraz dom w Londynie. Dzięki bogactwu zdobył też miejsce w parlamencie dla siebie i niewielkiej grupy swoich zwolenników oraz pakiet akcji Kompanii Wschodnioindyjskiej, co pozwoliło mu uzyskać wpływ na zarządzanie spółką.

Kompania rządzi w Bengalu

W 1764 roku pod Buxar Brytyjczycy pokonali połączone siły nawabów Bengalu i Awadhu oraz cesarza; to zwycięstwo przypieczętowało ich panowanie w Bengalu. Zaprojektowany i podpisany przez Clive’a w 1765 roku traktat pokojowy nadawał Brytyjczykom prawo diwani w prowincjach Bengal, Bihar i Orissa: Kompania uzyskała prawo poboru podatków od 30 mln ludzi. W zamian za to Brytyjczycy zobowiązywali się do udzielania cesarzowi pomocy militarnej i zapłaty rocznego trybutu.

Polityka Clive’a uczyniła z Kompanii Wschodnioindyjskiej jedną z najważniejszych sił politycznych na subkontynencie, co w przyszłości umożliwiło Brytyjczykom stopniowe podporządkowanie całych Indii. Zyskali też zupełnie nowe możliwości wzbogacenia się, które jednocześnie oznaczały ruinę dla większości mieszkańców Bengalu. Funkcjonariusze Kompanii zajęli się prowadzeniem handlu lądowego, jednak ich działalność nierzadko przypominała zwykłą grabież. Przyznali sobie oraz swoim indyjskim pełnomocnikom prawo do zwolnienia od ceł, które zmuszeni byli uiszczać pozostali kupcy robiący interesy na terytorium pod władzą nawaba. Bywało, że brytyjscy kupcy siłą wymuszali korzystne warunki transakcji. Eksploatacja ekonomiczna Bengalu przez Kompanię doprowadziła tę jedną z najbogatszych niegdyś prowincji Indii do ruiny.

W 1772 roku do Wielkiej Brytanii dotarły wieści o wielkim głodzie w Bengalu, w wyniku którego zmarły miliony ludzi. Najpewniej przyczyny były naturalne, jednak wielu ludzi było przekonanych, że do nieszczęścia doszło z winy zachłanności agentów Kompanii. Oburzenie było powszechne.

 

31_01_2012_21_13_26.jpg

Spotkanie Roberta Clivea i Mir Dżafara po bitwiepod Plassey, mal. Francis Hayman, 1757

Imperium jako kłopot

Imperium w Indiach już wcześniej traktowano z dużą nieufnością. Istotną rolę w formowaniu się angielskiej, a potem brytyjskiej tożsamości narodowej odegrały konflikty zbrojne z Hiszpanią i później z Francją. Uważano je za wojny obronne przeciwko agresywnym absolutystycznym imperiom. Brytania miała być królestwem wolnych ludzi, pragnących jedynie pokojowego handlu.

Ważną rolę w postrzeganiu przez Brytyjczyków rodzącego się w Indiach imperium odegrała również ich wizja historii antycznej. Uważano, że przyczyną upadku Imperium Rzymskiego była nadmierna ekspansja. Wraz ze zdobyczami wojsk rzymskich na Wschodzie do Rzymu napłynęło bogactwo. Luksus doprowadził do demoralizacji i gnuśności elit, a do Rzymu zostały przeniesione wschodnie, despotyczne formy rządu. Kiedy Bengal znalazł się pod panowaniem brytyjskim, wielu Brytyjczyków uznało, że są świadkami powtórki z historii. Początkowy entuzjazm związany ze zwycięstwami Clive’a szybko się ulotnił.

Z Indii zaczęli powracać ludzie, których w późnych latach sześćdziesiątych XVIII wieku zaczęto nazywać nabobami (zniekształcona forma terminu nawab). Przywozili ze sobą ogromne fortuny, zwykle zdobyte w sposób moralnie wątpliwy. Ludzie ci demonstrowali swój majątek w sposób skrajnie ostentacyjny, co wielu szokowało i oburzało. Nabobowie byli niezwykle ambitni i zaradni, a bogactwo pragnęli wykorzystać jako trampolinę do awansu społecznego i wejścia w szeregi arystokracji. Ukoronowaniem kariery i pragnieniem każdego naboba było uzyskanie parostwa. Pod koniec XVIII wieku społeczeństwo brytyjskie nadal było dość konserwatywne, dlatego aspiracje nabobów musiały się spotkać z oporem i niechęcią.

Clive spełniał wszystkie warunki, aby w oczach opinii publicznej stać się nie tylko pogardzanym nabobem, ale nawet Księciem i Ojcem Nabobów (jak nazwano go w anonimowym liście z 1772 roku do czasopisma „Gentleman’s Magazine”). Tragiczne wieści z Benaglu i pogorszenie się sytuacji finansowej Kompanii Wschodnioindyjskiej dodatkowo nadwątliły reputację zwycięzcy spod Plassey.

Podbój Bengalu i pozycja Kompanii Wschodnioindyjskiej obok wątpliwości natury moralnej wywołały w Wielkiej Brytanii poważny kryzys ekonomiczny i polityczny spowodowany pogorszeniem się sytuacji finansowej spółki w końcu lat sześćdziesiątych XVIII wieku. Ok. 1772 roku Kompania stanęła na progu bankructwa.

W kwietniu 1772 roku Izba Gmin powołała specjalną komisję do zbadania kondycji i działalności Kompanii Wschodnioindyjskiej oraz stanu brytyjskich interesów w Indiach. Komisja miała prześledzić historię funkcjonowania Kompanii od momentu powołania tej spółki w 1602 roku. Clive był jednym z członków komisji, jednak szybko stał się głównym obiektem jej zainteresowania. Musiał się tłumaczyć ze swojego postępowania w Bengalu m.in. legalności obalenia Siradża ud-Dauli, sfałszowania podpisu admirała Watsona i przyjęcia ogromnych sum pieniędzy. Odnośnie do tej ostatniej kwestii w przypływie zniecierpliwienia stwierdził, że wciąż dziwi się własnemu umiarkowaniu, ponieważ mógł przywieźć z Indii jeszcze większą fortunę. Clive przekonywał, że przyjmowanie przez niego „prezentów” nigdy nie zaszkodziło brytyjskim interesom; dowodził, że zawsze ponad własne dobro przedkładał dobro Kompanii. W maju 1773 roku przewodniczący komisji John Burgoyne zgłosił projekt rezolucji stwierdzającej, że Clive z pogwałceniem prawa przyjął przy różnych okazjach kwota o łącznej wartości 234 tys. funtów. Clive zdołał przekonać posłów o bezzasadności stawianych mu zarzutów. Ogromne znaczenie miało również wsparcie jego stronników, którzy zdołali przekonać pozostałych posłów. Ostatecznie Izba Gmin uznała, że Clive istotnie przyjął wspomnianą sumę, jednak nie pogwałcił przy tym prawa, a co więcej, ogromnie przysłużył się ojczyźnie.

Zdobywca Indii zdołał uratować swój majątek i uniknął publicznego napiętnowania, jednak nie cieszył się tym długo. Długoletni pobyt w Indiach zrujnował jego zdrowie. Clive’a męczyły napady silnego bólu; łagodził je zażywając opium. Najprawdopodobniej przedawkowanie doprowadziło do jego śmierci w 1774 roku.

 

Pamięć

Clive doczekał się prawdziwego uznania wiele lat po śmierci. Dopiero w epoce rozkwitu imperium brytyjskiego, kiedy Brytyjczycy powszechnie uznawali opanowanie Indii za tytuł do chwały, stał się bohaterem narodowym i doczekał się nawet pomnika w Londynie. Imperialni historycy powiększali jego zasługi, o grzechach zapominali. Clive uzyskał status imperialnego świętego, a historia jego dokonań w Indiach stanowiła w pewnym sensie uzasadnienie brytyjskiego panowania w tym kraju. Jednak było w tym wiele sztuczności: najlepszym dowodem fakt, że współcześnie nie jest postacią powszechnie znaną nawet w Wielkiej Brytanii. Dlaczego tak się stało?

Clive podporządkował najbogatszą prowincję Indii, dzięki czemu w stosunkowo krótkim czasie Wielka Brytania zdołała opanować cały subkontynent. Bezsprzecznie było to wielkie osiągnięcie. Problemem jest jednak nie to, czego dokonał Clive, ale w jaki sposób. Do historii na stałe najczęściej przechodzą wielcy władcy, mężowie stanu lub wodzowie. Clive nie należał do żadnej z tych kategorii. Sukces osiągnął dzięki intrydze, odwadze, inteligencji i determinacji, jednak nawet najbardziej zdolni i odważni intryganci rzadko zaskarbiają sobie wieczny podziw potomnych. Ale jest jeszcze jeden powód zapomnienia Clive’a: poprawność polityczna. Położenie fundamentów pod imperium brytyjskie w Indiach, za co w XIX wieku był wynoszony pod niebiosa, dziś nie stanowi jednoznacznego tytułu do chwały. Brytyjski imperializm, tak jak imperializm w ogóle, częściej jest potępiany niż chwalony. Czołowe postacie imperium nie są (i nie mogą być) bohaterami masowej wyobraźni. Poglądy historyków na temat przeszłości w dużym stopniu są odzwierciedleniem ideologii dominującej w epoce, w której przyszło im żyć. Pamięć o Robercie Clivie jest tego dobrym przykładem.



Kalendarium

14 listopada 1840: W Paryżu rodzi się malarz-impresjonista Claude Monet (zm. 1926).

Bieżący numer

06 listopad 2018
nr 11 (706)

Prenumerata  | Reklama  | Kontakt

Zamknij X

Błąd wczytywania.

Zamknij X