Bitwy epoki napoleońskiej
Dzieje.pl  Imperium Romanum  Muzeum Historii Pols  Muzeum II Wojny Światowej  Muzeum Pałac w Wilanowie  NARODOWE ARCHIWUM CYFROWE  PTH  Zamek Królewski w Warszawie 
Polub nas na Facebook'u
Ostanie numery Czasopisma Mówią Wieki

TATARSKIE ZIELE W CUKRZE

Jarosław Dumanowski


Średniowieczne upodobanie do pieprzu doprowadziło do przypadkowego odkrycia Ameryki. Głęboka zmiana europejskich gustów kulinarnych, detronizacja pieprzu i zastąpienie go przez cukier stworzyły zupełnie nowy świat.

 

W Żonie modnej Ignacego Krasickiego elegancka dama z pasją atakowała staroświeckie upodobania swego męża-prowincjusza. Przedmiotem kpin stały się zwłaszcza jego ulubione słodycze:

Krajanki, gomułki,

Tatarskie ziele w cukrze, imbier chiński w miodzie:

Zaś ku większej pociesze razem i wygodzie,

W ładunkach bibułowych kmin kandyzowany,

A na wierzchu toruński piernik pozłacany.

Kobieta wyzwolona, której przyszło zamienić warszawskie salony na wiejski dworek, była wręcz rozbawiona dziwacznym, staromodnym gustem małżonka. Rozbawienie „żony modnej” przeszło chyba w nieskrywane rozdrażnienie przy wspomnieniu przebrzmiałych egzotycznych fascynacji sarmackich łakomczuchów. „Tatarskie ziele” to po prostu tatarak, który swą nazwę zawdzięcza azjatyckiemu pochodzeniu. W XVI i XVII wieku był jeszcze rzadkim i modnym specjałem. Dla bywalczyni oświeceniowych salonów była to już tylko roślina pospolita, a więc w oczywisty sposób niegodna uwagi damy z towarzystwa. Dla bezwzględnej elegantki równie godne pogardy były imbir w miodzie i kandyzowany kminek.

 

KWESTIA SMAKU

Co ciekawe, dla światowej kobiety kamieniem obrazy i swoistym ukoronowaniem listy cukierniczych grzechów głównych był piernik, na dodatek toruński, a więc najprawdziwszy z prawdziwych. Mimo że satyra Krasickiego została napisana ponad 200 lat temu, to takie bezceremonialne odnoszenie się do pierników ciągle boli. Dlaczego obok dziwacznych sarmackich słodyczy znalazły się też wspaniałe wypieki z grodu Kopernika? Co łączy dostojne pierniki z tatarskim zielem w cukrze? Dlaczego w ogóle tytułowa „żona modna” użyła słodyczy jako oręża w małżeńskim sporze? Co tak naprawdę kryło się za tym bezprzykładnym zamachem na dobre imię tradycyjnych toruńskich pierników?

Oprócz fascynacji orientalnym egzotyzmem, który w swym sarmackim wydaniu stracił nieco powab nowości i niezwykłości, zwolenniczka nowoczesności wypomniała mężowi przede wszystkim dziwaczny smak. Słodycze z tataraku, imbiru i kminu, a także piernik należały do  smakowo-estetycznej konwencji opartej na kontraście. Były jednocześnie albo słodkie i gorzkie, albo słodkie i pieprzne. Wyróżniał je także wyrazisty, ostry aromat. To łączenie przeciwstawnych smaków było cechą rozpoznawczą barokowej sztuki kulinarnej. Wychowanych w duchu umiaru, symetrii i porządku zwolenników klasycznego „dobrego smaku” takie barokowe koncepty po prostu raziły. Dla „żony modnej” palący problem „tatarskiego ziela w cukrze” był więc kwestią smaku w obu tego słowa znaczeniach: fizycznego zmysłu i estetycznego gustu. Jej filipika na temat archaicznych słodkości była więc czymś więcej niż tylko próbą pokazania mężowi jego miejsca w długim szeregu wielbicieli.

Atak na łączenie słodkiego z pieprznym był przejawem odwiecznej walki Nowego ze Starym. Zachowując naturalny porządek rzeczy, zacznijmy od Starego i przyjrzymy się deserom z czasów, gdy tatarskie ziele w cukrze jeszcze nikogo nie śmieszyło. By zrozumieć dziejową rolę tego specjału, trzeba jednak najpierw przyjrzeć się niezwykłej karierze cukru.

 

Pieprz i cukier: smak zmienia historię

Nie wiem, czy kawa i cukier są konieczne dla szczęścia Europy, wiem jednak dobrze, że te dwa produkty przyniosły nieszczęście dwu częściom świata. Wyludniono Amerykę po to, by mieć ziemię, na której można by je uprawiać, wyludnia się teraz Afrykę, aby mieć ludzi, którzy by tę ziemię uprawiali. Jacques-Henri Bernardin de Saint-Pierre, francuski pisarz i podróżnik, w 1773 roku dostrzegł wielkie zmiany, do których doprowadziło upodobanie Europejczyków do słodzonej kawy i słodyczy. Pochodząca z Nowej Gwinei, uprawiana w Indiach i rozpowszechniona w basenie Morza Śródziemnego trzcina cukrowa znalazła nową ojczyznę w Ameryce. Wędrówka tej rośliny zmieniła świat.

Cukier znany był w kuchni europejskiej już w średniowieczu, używany był często, ale w niewielkich ilościach. Traktowano go jako wyrafinowaną przyprawę i dodawano do dań mięsnych, ryb oraz łączono z potrawami kwaśnymi. Po odkryciach geograficznych w XVI i XVII wieku cukier stał się częstszym gościem na stołach monarchów, szlachty i bogatego mieszczaństwa. Jednocześnie nastąpiła głęboka zmiana upodobań żywieniowych, gdyż znakiem rozpoznawczym kuchni nowożytnej stało się oddzielanie smaków słodkich od słonych i kwaśnych. Cukier z drogiej przyprawy dodawanej w niewielkich ilościach stał się ważnym, nieraz podstawowym, składnikiem osobnych dań – deserów.

Wraz z liczbą plantacji trzciny cukrowej rósł apetyt Europejczyków na słodkości. Ze sztuki kucharskiej wyodrębniły się profesje cukiernika i konfiturnika (franc. confiseur). Kandyzowane owoce, obficie słodzona kawa czy czekolada, słodkie ciasta czy sam cukier w formie syropu bądź kolorowanych głów, cukrowych rzeźb i skomplikowanych konstrukcji szybko stały się ozdobą stołów i nieodzownym składnikiem posiłków. Złoty wiek wszelkiego rodzaju „cukrów”, „wetów” i konfitur przypadł na schyłek wieku XVII i wiek XVIII, gdy rozwinięto produkcję cukru najpierw w Brazylii, a potem na Antylach.

Rosnącą popularność cukru i zmiany w menu Europejczyków tłumaczono głównie powiększaniem terenów upraw, zatrudnianiem niewolników i, co za tym idzie, rosnącą podażą i spadkiem cen. Zamiast pytać, dlaczego Europejczycy konsumowali coraz więcej cukru, warto się zastanowić, dlaczego ich wybór padł akurat na ten towar. Produkcja, podaż i handel są wszak odpowiedzią na konsumpcję, popyt i gust.

 

Apteka – laboratorium sztuki cukierniczej

Między XVI a XVIII wiekiem cukier stawał się kolejno ozdobą, lekarstwem, substancją słodzącą, środkiem konserwującym, a wreszcie jednym z najważniejszych składników diety. Bardzo ważnym, wstępnym etapem w światowej karierze cukru było stosowanie go jako lekarstwa i dodatku do medykamentów. Marcin Siennik polecał np. w swym Herbarzu ziół tutecznych z 1568 roku słodzony cukrem wywar z tataraku na winie jako środek na opuchliznę i wspomagający pracę nerek. Słodki syrop na kminie miał być według niego lekarstwem na febrę i gorączkę. Z kolei imbir w cukrze doczekał się dwóch szczegółowych receptur. O tatarskim zielu smażonym w cukrze lub miodzie oraz o imbirze w cukrze wspominał też w zielniku z 1613 roku Szymon Syrenniusz.

Wiara w lecznicze i wzmacniające właściwości cukru, rozpuszczanie lekarstw w syropach, kandyzowanie ziół i łagodzenie nim nieprzyjemnego smaku medykamentów sprawiły, że aptekarze stali się prekursorami sztuki cukierniczej. W dodatku dołączonym do Herbarza Siennika znajdujemy np. rozdziały zatytułowane „O lekarstwach serdecznych wątrobnych i inych wnętrzności. A to w łakociach, cukrzech, w miedziech i inych ku przyjmowaniu lubych”, „O rozmaitych przyprawach owoców, których ku posileniu wnętrza ludzie możni używają, uchadzając chorobom”, „O wprawianiu orzechów w cukier albo w miód i innych owoców”, „O konfekciech rozmaitych”. Zielnik przekształcił się w tym fragmencie w mały traktat cukierniczy. Takie wydawnictwa w XVI wieku rozpowszechniły się na zachodzie Europy. Aptekarski rodowód pierwszych przyrządzanych na cukrze słodyczy na długo zaważył na ich smaku, w którym słodkie gryzło się z gorzkim, ostrym i kwaśnym.

 
Mięsne torty w piżmowanym cukrze

Autor pierwszej polskiej książki kucharskiej Compendium ferculorum Stanisław Czerniecki nie przewidział osobnego rozdziału dotyczącego deserów, słodyczy czy ciast. W wyliczeniu niezbędnych w kuchni produktów umieścił „cukier farynę” (drobno zmielony) wśród korzeni (przypraw) − między szafranem a pieprzem. Takie postrzeganie cukru wskazuje jeszcze na siłę średniowiecznej tradycji. Czerniecki często zalecał słodzenie tzw. potraw (duszonych mięs), radził dodawać cukru do dań z kapłona i z ryb. Cukier pojawia się też w przepisach na liczne polewki, jajecznicę, a także „torty” ze szpikiem i cielęciną.

W książce znalazły się jednak przykłady słodyczy i deserów. Autor nie opisuje ich w osobnych przepisach, tylko wylicza w krótkich notkach poświęconych „konfektom” i „wetom cukrowym różnym” w spisie produktów. Dowiadujemy się więc, że „konfekty” to przede wszystkim owoce w cukrze: cytryny, róża, pigwy, brzoskwinie, morele, śliwy, porzeczki, agrest i inne. Owoce w cukrze czy konfekty to nazwy stosowane wówczas dla konfitur, wśród których wyróżniano „mokre” i „suche” tzn. owoce kandyzowane. Do „wetów cukrowych” zaliczono z kolei te same mniej więcej owoce w soku, makarony migdałowe (popularne we Francji makaroniki) i biszkopty. Uwagę zwraca aż 12 rodzajów cukru otrzymywanego przez dodawanie do niego różnych przypraw i dodatków smakowo-zapachowych (cukier piżmowany, na migdałach, na cynamonie, anyżu czy goździkach). Ostre przyprawy w cukrze to właśnie przykład upodobania do gryzących się, przeciwstawnych smaków. W tę tradycję wpisuje się kandyzowany tatarak albo imbir w miodzie czy cukrze.

W trzecim rozdziale Compendium ferculorum wśród potraw mlecznych oraz pasztetów, tortów i ciast znalazły się obok siebie słone ciasta, zapiekanki z mięsem czy warzywami, jak i torty z owocami oraz ciasta słodkie. Szczególnie chętnie do słodkich wypieków dodawano migdałów. Masa z tłuczonych migdałów i cukru była podstawowym składnikiem w przepisach na tort hiszpański i migdałowy. Czerniecki podaje też przepisy na całą serię tortów owocowych: z jabłkami, gruszkami, poziomkami, figami, agrestem, śliwkami czy porzeczkami. Takie torty (a raczej tarty) to właściwie owoce (najczęściej przesmażone czy podduszone w cukrze) zapiekane w cieście francuskim.

Dla Czernieckiego łączenie smaków słodkich i kwaśnych było wręcz istotą kuchni polskiej i rękojmią jej oryginalnego, narodowego charakteru, którego z zapałem bronił przed wpływami francuskimi.

 

konfekty i inne słodkości

O wiele więcej miejsca poświęca słodyczom autor współczesnej Czernieckiemu, anonimowej rękopiśmiennej książki kucharskiej z ok. 1686 roku. Podobnie jak w Compendium ferculorum, cukier pojawia się w niej w przepisach na dania rybne, mięsne i warzywne. Jest też ważnym składnikiem saporów, czyli sosów do mięs i ryb. W odróżnieniu od dzieła Czernieckiego rękopis zawiera jednak dużo szczegółowych przepisów na słodycze i desery. Otwiera ją rozdział zatytułowany „Moda bardzo dobra smażenia rożnych konfektów i innych słodkości”. W dalszym ciągu tego zbioru znajdują się rozdziały: „Z pigw rzeczy różne”, „Torty różne” (tak jak u Czernieckiego opisano tu torty słone i słodkie), „Ciasta różne francuskie pieczone i tretowane”, „Pierniczki i kołaczki różne” oraz „Biszkokty różne”. W całym zbiorze zamieszczono prawie 150 przepisów na słodycze. Z reguły są znacznie dokładniejsze od receptur Czernieckiego.

Anonimowy autor zbioru opis „konfektów i innych słodkości” rozpoczął od prezentacji różnych sposobów przyrządzania cukru: w formie aromatyzowanego proszku z dodatkiem przypraw, gęstego syropu oraz aromatyzowanych i smakowych cukierków. Przepisy te zdradzają ogromną fascynację cukrem. Jest on głównym składnikiem tych receptur, a smakowe czy zapachowe dodatki mają tylko urozmaicić smak. Mamy tu więc „ciasto” z samego cukru i imbiru czy „bułki”, do których przygotowania użyto tylko cukru i soku porzeczkowego. Przepisy na cukier „lodowaty” i „dęty” opisują z kolei przygotowanie masy cukrowej, z której wyrabiano następnie barwione naturalnymi barwnikami „różne figury i osoby”.

Rzeźbione, malowane i misternie układane w skomplikowane konstrukcje „cukry” były popularną ozdobą weselnych stołów. Takie specjały należały do najkosztowniejszych składników uczty. Marcypany wyśmienitej i misternej, a dziwnej subtelnej roboty podano np. na deser na weselu Władysława IV w 1637 roku. Podczas wesela Michała Korybuta Wiśniowieckiego tłum biesiadników i gawiedzi zniszczył misterne marcepanowe piramidy i kolosy wyceniane przez francuskiego dworzanina Pierre’a des Noyers na 8 tys. franków.

Anonimowy autor Mody bardzo dobrej smażenia rożnych konfektów i innych słodkości przekazał nam mnóstwo przepisów na kołacze, które – jak wiemy – były obrzędowym ciastem weselnym. Poeta Szymon Szymonowic uważał, że kołacze grunt wszystkiemu; a może rzec śmiele / Bez kołaczy jakoby nie było wesele. Według receptur z XVII wieku kołacze to rozmaite wyroby cukiernicze o okrągłym kształcie niż określony specjał. Robiono więc tzw. kołaczki Manus Christi z cukru zaprawianego różnymi aromatami, przygotowywano je także z ryżu oraz z suchych i tartych grzanek. Najbardziej typowe były jednak kołacze z mąki i cukru z jajkami, masłem i rozmaitymi dodatkami (migdałami, wiśniami, cynamonem, cytryną czy różaną wódką). Wspólnym mianownikiem była zawsze obecność cukru. Kołacze podawano wśród „wetów” (deserów), obok marcepanów, aromatyzowanych i kolorowych „cukrów”, pierników, kandyzowanych owoców i konfitur. Składały się one na tzw. cukrową kolację podawaną w sypialni państwa młodych, będącą zwieńczeniem weselnej uczty. Kojarzone ze świętem, bogactwem i przyjemnością „cukry”, „konfekty” i wszelkiego rodzaju „wety” (desery) doskonale nadawały się do podkreślenia wyjątkowości tej chwili

W słodyczach najczęściej używano cukru w postaci syropu o różnej gęstości, do którego dodawano owoców, ziół i przypraw, po czym poddawano dalszej obróbce (zagęszczanie, suszenie, pieczenie). Osobnym, szeroko opisywanym w tym zbiorze typem staropolskich słodyczy są owoce w cukrze. Brzoskwinie, morele, cytryny, śliwki, jabłka i wiśnie albo przecierano i podsmażano, albo podsuszano i zalewano „likworem”, czyli gęstym syropem.

Autor zamieścił także przepisy na pierniki, pączki, obwarzanki, strucle, marcepany i biszkopty. Nie brakuje tortów (tart) owocowych, ciast i słodyczy z pigw. Te kwaskowe, aromatyczne owoce o właściwościach żelujących były bardzo popularne w staropolskiej sztuce cukierniczej, w której zastępowały znacznie droższe cytryny. Z pigw wyrabiano soki, „konfekty”, „potrawy” (zawiesiste sosy owocowe dodawane do delikatnych mięs), dodawano je do tortów, pierników, wyrabiano z nich „kaszę” (przecier zgodnie z barokową modą tylko udający kaszę), konfitury, galarety, „sery” (słodko-kwaśne krajanki przypominające wyglądem ser) i wreszcie dodawano je do innych owoców i przetworów, musztardy, wina i ciast.

Staropolska fascynacja cukrem była tak wielka, że egzotyczna modna nowość na jakiś czas usunęła w cień stary poczciwy miód. Czerniecki umieścił, co prawda, miód w swym spisie koniecznych do prowadzenia kuchni produktów, rzadko jednak zalecał jego użycie w konkretnych recepturach. Kuchmistrz Lubomirskich radził dodawać miodu do „kondymentu” (zaprawy, gęstego sosu) z czosnku i masła. Zalecał też „zyngowanie” (tj. oblewanie, smarowanie) miodem dwóch rodzajów ciast. Słowo „miód” pojawiło się więc w najstarszej polskiej książce kucharskiej zaledwie cztery razy. Można jeszcze dodać do tego miodownik, czyli ciasto na miodzie, które po wysuszeniu i roztarciu stanowiło cenioną w staropolskiej kuchni przyprawę. Czerniecki zalecał dodawanie jej przede wszystkim do dań rybnych. Można wreszcie uznać, iż autor najstarszej polskiej książki kucharskiej o miodzie pisał mało, gdyż z założenia mało pisał o słodyczach i ciastach.

W współczesnym Czernieckiemu kucharskim rękopisie z Litwy natykamy się już na całą serię wzmianek o miodzie. Anonimowy autor pozwalał czasem wybierać między cukrem a miodem (np. w wypadku konfektów z orzechów, róży czy kwiatu bzu). Zalecał także miód do przyrządzania słodyczy z cytryn, wspomniał o możliwości dodawania go do przetworów z pigw i jeden jedyny raz zgodził się na użycie miodu do wypieku pierników. Tak jak Czerniecki, zalecał wreszcie doprawianie potraw miodownikiem. Słowo „miód” zostało użyte w tym zbiorze 14 razy, cukier został jednak przywołany blisko 80 razy. Miód zdawał się bezpowrotnie znikać z eleganckiej kuchni.

Sarmackie słodycze, w swej eleganckiej i elitarnej formule przygotowywane na bazie cukru trzcinowego były zawsze przesiąknięte wyrazistym aromatem. Czy był to aromat tataraku, imbiru, kminu czy pigwy, zawsze musiał być wyrazisty, ostry i mocno się z cukrem gryzący.

 

Słodycz oświecenia

Cukier to produkt oświecenia. Z lekarstwa (w XVI wieku) i środka konserwującego owoce, konfitury i różnorakie „konfekty” (w XVII wieku), w XVIII stuleciu stał się po prostu jedzeniem. Każdy szanujący się filozof oświecenia rozjaśniał swój umysł filiżanką kawy. Powiedzieć, że tę kawę słodzono, byłoby eufemizmem – cukier był jej głównym składnikiem. Kawę francuskich luminarzy oświecenia nazywano „syropem z uczernionej wody”. To cukier stymulował pracę mózgu oświeceniowych myślicieli, cukier stworzył oświecenie.

Dopiero w XVIII wieku nastąpiło ostateczne rozdzielenie fachu pasztetnika od cukiernika, przyrządzano posiłki złożone z samych słodyczy i cukier zaczął trafiać pod strzechy. Gdy wybuchła rewolucja francuska i wprowadzono w życie kartki na żywność − iście rewolucyjny wynalazek – wśród reglamentowanych dóbr znalazł się również cukier. Rewolucja była zresztą chyba skierowana także przeciw niemu. Zmiatając z powierzchni ziemi tak ceniący słodycz życia wersalski dwór, przyczyniając się do powstania na San Domingo i doprowadzając do blokady kontynentalnej, przyczyniła się do załamania rynku.

W Kucharzu doskonałym Władysława Wielądki z 1783 roku przepisy na słodycze możemy znaleźć w rozdziałach „O śmietanie”, „O naleśnikach i pączkach”, „O komputach”, „O konfiturach”, „O syropach”, „O biszkoktach, marcepanach i innych ciastach cukrowych”. Zróżnicowany charakter mają przepisy poświęcone „pasztetom i ciastom”, wśród których odnajdujemy potrawy słone i słodkie. W mniejszym stopniu takie zróżnicowanie występuje w rozdziale „O śmietanie”. W przypadku Kucharza doskonałego widać już jednak wyraźne i na ogół konsekwentne rozdzielanie potraw słodkich od słonych. W ślad za francuskim oryginałem Wielądko porzucił charakterystyczne dla dawnej kuchni łączenie smaków słodkich, kwaśnych i ostrych. Spokojny, klasyczny styl kuchni, unikający kontrastów i skrajności, przejawiał się także w przepisach poświęconych słodyczom. Nie znajdziemy tu już

zauroczenia cukrem w postaci cukrowych figur, syropów i różnych rodzajów „cukrów” aromatyzowanych najdziwniejszymi smakami i zapachami. Jednym słowem, czas tatarskiego ziela i imbiru w cukrze minął bezpowrotnie.

Najwięcej ciast i ciastek autor (a właściwie tłumacz) zawarł w rozdziale o biszkoptach i marcepanach. Przepis na „biszkokty ordynaryjne”, który był punktem wyjścia dla całej gamy wersji biszkoptów, bardzo przypomina dzisiejsze receptury. Użyto w nim niewiele mąki i sporej ilości jaj. A co dla dzisiejszego miłośnika tradycyjnych przepisów najważniejsze, podano dokładne proporcje używanych składników. Jest to o tyle rzadkie, że nawet gdy autor receptury podawał wagę składników, to nie możemy być pewni, do jakich regionalnych miar się odwoływał. W przepisie na biszkopty podano natomiast same proporcje, pozostawiając czytelnikowi dokładne określenie wagi składników w zależności od apetytu gości. Omawiany przepis na biszkopty pokazuje, jak bardzo kuchnia z drugiej połowy XVIII wieku różniła się od tej z poprzedniego stulecia. Biszkopty pana Wielądki mogłyby być nie tylko z powodzeniem upieczone i dzisiaj, ale także zapewne niewiele by się różniły od współczesnej wersji tych wypieków. Przepis można zresztą wypróbować. Smacznego!

 

Biszkokty ordynaryjne

(W. Wielądko, Kucharz doskonały, 1783 r.)

Według potrzeby wielości zrobienia biszkoktów, powiększyć lub umiejszyć możesz wymiar następujący: połóż ośm jaj na jednej szalce, na drugiej według tej wagi cukru, odważ także mąki, na wagę czterech jaj, wysyp na półmisek, wybij ośm jaj, oddziel osobno białka, osobno żółtka, z cukrem i trochą skórki cytryny zielonej siekanej drobno, ubij mocno żółtka z cukrem przez godzinę lub pół godziny, ubij także białka na pianę: zmięszaj z cukrem, potym po trochu syp mąki, mięszaj razem z całą massą biszkoktową, włóż natychmiast formy blaszane lub papierowe masłem wysmarowane, niekładź jak przez połowę, posyp po wierzch cukrem, wstaw w piec wolno napalony, trzymaj przez pół godziny, nareszcie z form wyjmiesz w pół przestudzone.

 

Tatarskie ziele w cukrze na sucho

(Compendium medicum auctum, Częstochowa 1789)

 

Weź korzenia tatarskiego ziela, ostruż je i pokraj płasko, włóż do garnka, nalej wody, warz z pół godziny, potym odlej tę wodę, nalej inszej i znowu warz z pół godziny, także odlej jako i pierwszej i znowu inszej nalej, jak powre odlej i przepłocz inszą, rozłóż na przetaku żeby osiąkło. Weź cukru tłuczonego tyle dwoje, ile tatarskie ziele zaważy, włóż na rynkę albo patelę, przesyp cukrem, niech tak stoi przez noc. Nazajutrz smaż wolnym ogniem do suchości, mieszając powoli łopatką.

Insi zaś smażą julep z cukru gęsty, w który kładą korzenie i smażą do suchości, mieszając powoli.


Kalendarium

21 grudnia 1804: urodził się Benjamin Disraeli, brytyjski polityk konserwatywny, pisarz, premier Wielkiej Brytanii.

Bieżący numer

01 grudzień 2014
nr 12 (659)

Prenumerata  | Reklama  | Kontakt

Zamknij X

Błąd wczytywania.

Zamknij X