18 stycznia 1654 roku w Perejasławiu Bohdan Chmielnicki z całym wojskiem zaporoskim złożył carowi przysięgę wierności, a wydarzenie to przeszło do historii jako ugoda perejasławska – akt „połączenia się Ukrainy z Rosją”. Zmieniło historię Europy Środkowej i Wschodniej, choć w założeniu hetmana kozackiego miało być tylko sojuszem wojskowym, którego celem była wspólna walka z Rzecząpospolitą.
Prawie od początku wojny z Rzecząpospolitą Chmielnicki dążył do zbudowania niezależnego państwa, w którego składzie znalazłyby się wszystkie ziemie ruskie. Zdając sobie sprawę, że Warszawa nie pozwoli na oderwanie Ukrainy, intensywne poszukiwał sojuszników. Zwracał się w stronę Krymu, Turcji, Siedmiogrodu, Szwecji i Rosji. Z jednej strony chciał akceptacji powstałego właśnie kozacko-ruskiego organizmu państwowego, z drugiej – pomocy wojskowej.
Kontakty kozacko-rosyjskie trwały od wybuchu powstania, ale wbrew historiografii radzieckiej nie były konsekwentnym działaniem hetmana na rzecz podporządkowania Ukrainy carowi. Przeciwnie, były intensywniejsze w okresach niebezpieczeństwa grożącego Kozaczyźnie (po Zborowie, kiedy Kozacy zostali zdradzeni przez Tatarów, i po Beresteczku). Chmielnicki robił wszystko, aby wciągnąć Moskwę do wojny z Rzecząpospolitą, obiecując nawet przyjęcie carskiej protekcji. Kiedy jednak niebezpieczeństwo mijało, powracał do wypróbowanej polityki lawirowania między otaczającymi go potęgami. Janusz Kaczmarczyk zauważył, że Rosja stanowiła najistotniejszy atut w prowadzonej po mistrzowsku grze dyplomatycznej, i to atut bezpieczny, bo do 1653 roku car nie weryfikował intencji Chmielnickiego.