|
INDIAN SUMMER W BISKUPINIE |
|
Tomasz Pijanowski
Jak co roku, w trzecim tygodniu września w biskupińskim rezerwacie archeologicznym odbył się jeden z największych w Europie festynów archeologicznych. Do Biskupina zjechało ponad stu miłośników sztuki pradziejowej – brązowników, złotników, kowali, garncarzy, mincerzy, rogowników, bursztyniarzy, plecionkarzy oraz kaletników – wykonujących repliki zabytków archeologicznych z różnych epok, od paleolitu po wczesne średniowiecze. A wszystko po to, aby odwiedzający festyn mogli poznać dawne techniki wyrobu przedmiotów codziennego użytku. Już od pierwszej edycji organizatorom festynu – Muzeum Archeologicznemu w Biskupinie i Instytutowi Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego – przyświeca idea: poczuj tradycję i historię, ucz się bawiąc, baw się ucząc. Odwiedzający Biskupin mogli własnoręcznie ulepić gliniany garnek, wypleść koszyk czy wybić monetę. Można też było postrzelać z łuku, rzucić toporem lub oszczepem, poznać tajniki tańców szkockich i irlandzkich, wziąć kąpiel w stojącej na świeżym powietrzu drewnianej balii albo sprawić sobie pradziejowy tatuaż bądź fryzurę. Każdy mógł też spróbować kuchni rycerskiej lub chleba wypiekanego w starożytnym piecu. Podczas festynu nie zabrakło również najbardziej widowiskowego elementu – pokazu technik walki przy użyciu wczesnośredniowiecznej broni.
W tym roku na odwiedzających biskupińską imprezę czekały dodatkowe atrakcje: scenografia do filmu Stara baśń Jerzego Hoffmana, którą specjalnie zostawiono, by uświetnić tegoroczny festyn. Obok rekonstrukcji obronnej osady z okresu kultury łużyckiej wyrosły dwór Popiela i zagroda Wisza, gdzie odbywały się spotkania z twórcami filmu oraz aktorami odtwarzającymi główne role. Ponadto w zagrodzie Wisza można było z bliska obejrzeć rekwizyty użyte w filmie lub wziąć udział w warsztatach garncarskich, a wśród wystawców poznać osoby, które wytwarzały przedmioty do "Starej baśni". Każdy zwiedzający mógł np. zasiąść na tronie Popiela. Natomiast w Muzeum Archeologicznym otwarto wystawę Tytusa Byczkowskiego "Bohaterowie Starej baśni w karykaturze".
Każda edycja Festynu Archeologicznego w Biskupinie poświęcona jest innej tematyce. "Człowiek i środowisko w przeszłości", "Wielkie odkrycia i wynalazki", "W cieniu piramid" – to tylko kilka przykładów z ubiegłych lat. Tegoroczny, dziewiąty już festyn upłynął pod znakiem kultury indiańskiej. Wśród pradziejowych chat niespodziewanie rozłożyła się autentyczna indiańska wioska. Do Biskupina przybyli bowiem rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej. Sekundowali im miłośnicy ich kultury i tradycji skupieni wokół Polskiego Towarzystwa Przyjaciół Indian. Goście festynu mieli więc niepowtarzalną okazję, aby poznać dorobek kulturowy Indian zamieszkujących tereny od Alaski po Nowy Meksyk. W indiańskiej wiosce zwiedzający poznawali metody budowania tipi, mogli obejrzeć pokazy tańców indiańskich, m. in. tańca Pow Wow, Tańca Małego i Wielkiego, Tańca Niedźwiedzia czy tańca przedstawiającego scenę polowania na bizona, oraz wysłuchać opowieści o życiu codziennym Indian, ich wierzeniach, obrzędach i stosunkach panujących w rodzinie. Rodowici Indianie prezentowali metody wyrabiania ozdób, amuletów oraz przedmiotów codziennego użytku. Kto miał ochotę, mógł spróbować swych sił w indiańskich zabawach i grach zręcznościowych lub wziąć udział w konkursie indiańskich tańców.
W związku z wizytą gości "zza wielkiej wody" w Muzeum Archeologicznym zorganizowano wystawę przedstawiającą dziedzictwo kulturowe cywilizacji indiańskich. Obok eksponatów zebranych z muzeów etnograficznych i archeologicznych, pokazano również przedmioty pochodzące ze zbiorów niedawno zmarłego polskiego Indianina noszącego imię Sat Okhe.
|