29 września 1911 roku, ponad 15 lat po klęsce zadanej im pod Aduą, Włosi uwikłali się w kolejną wojnę kolonialną. Celem ich ataku były posiadłości tureckie w Afryce Północnej – Trypolitania, Cyrenajka i Fezzan. Wydawało się, że zmagające się z problemami wewnętrznymi imperium osmańskie nie stawi silnego oporu. Tymczasem mimo szybkiego opanowania wybrzeża Trypolitanii i Cyrenajki narzucenie Turkom włoskich warunków zawieszenia broni okazało się trudniejsze niż zwycięstwa w polu.
Na początku 1912 roku podstawowym celem Włochów było skłonienie rządu tureckiego do podpisania niekorzystnego traktatu pokojowego, w którym król Włoch zostałby uznany za zwierzchnika Libii (tak nazwano później całą prowincję zajętą przez wojska włoskie). Aby zmusić Turcję do podpisania pokoju, Włosi postanowili dokonać demonstracji siły z użyciem floty. Zdecydowanie przeważała ona nad flotą turecką, której główne siły schroniły się na morzu Marmara, za umocnieniami Dardaneli. Okręty włoskie miały pokazać swa siłę – wtargnąć na Morze Egejskie i zagrozić Stambułowi oraz Cieśninie Dardanelskiej, najważniejszemu w regionie szlakowi komunikacyjnemu.
By wykonać to zadanie, 13 kwietnia 1912 roku z Tarentu, wypłynął zespół okrętów pod dowództwem wiceadmirała Viale: trzy pancerniki, cztery krążowniki pancerne oraz flotylla niszczycieli i torpedowców. W tym samym czasie z Tobruku wypłynęły cztery pancerniki i trzy krążowniki pancerne pod wodzą wiceadmirała Amero d’Aste Stelli i kontradmirała Thaona de Revel. Wczesnym rankiem 17 kwietnia zespoły połączyły się w pobliżu wyspy Stampalia. Cztery pancerniki przybyłe z Tobruku („Regina Margheritta”, „Benedetto Brin”, „Ammiraglio di Saint Bon” i „Emanuele Filiberto”) w asyście dwóch niszczycieli miały pozostać na południu Morza Egejskiego, a pozostałe okręty Vialego skierowały się na północ i 18 kwietnia przed południem dotarły w rejon Dardaneli.
Cieśniny broniły 22 forty nadbrzeżne i baterie dysponujące łącznie 134 działami od 47 do 355 mm. Okręty włoskie podjęły – z relatywnie bezpiecznego dystansu ok. 12 km – ostrzał tureckich umocnień u wejścia do cieśniny, prowokując blisko dwugodzinną wymianę ognia, która nie przyniosła poważniejszych strat żadnej ze stron. Akcja ta, prowadzona raczej na użytek propagandy, spowodowała, że Turcy zamknęli cieśniny za pomocą zagród minowych. Wywołało to protesty mocarstw: Francji, Anglii i Rosji, których armatorzy ponosili znaczne straty przez wstrzymanie ruchu statków na tym ważnym akwenie. Turków zmuszono do otwarcia cieśniny dla żeglugi. W maju unieszkodliwiono część min.
Tymczasem włoska eskadra pozostawiona na południu otrzymała zadanie zabezpieczenia i wsparcia ogniem desantów włoskich na wyspach Dodekanezu. W nocy z 17 na 18 kwietnia przecięte zostały kable telegraficzne łączące Imbros i Lemnos z kontynentem, a 28 kwietnia Włosi wylądowali na wyspie Stampalia. Najważniejszą z punktu widzenia wojskowego i politycznego wyspę Rodos, zamieszkaną przez około 27 tys. ludzi i obsadzoną przez 13 tys. tureckich żołnierzy, zaatakowano 4 maja. Do jej opanowania rzucono ok. 8 tys. ludzi – 34. i 57. pułki piechoty, 4. Pułk Bersalierów, batalion strzelców górskich i oddziały wsparcia (saperzy, kawaleria i artyleria). Po wylądowaniu w zatoce Kalitea desant stanął przed wieczorem u bram stolicy wyspy, a następnego dnia zajął ją po wycofaniu się oddziałów tureckich. Dławienie oporu obrońców trwało jednak do 18 maja. W tym czasie desanty włoskie (składające się głównie z marynarzy włoskich pancerników) opanowały inne wyspy archipelagu, co zapewniło Italii panowanie na Morzu Egejskim i umożliwiło założenie baz zaopatrzeniowych dla sił lekkich floty.
więcej w lutowym numerze Magazynu Historycznego "Mówią wieki" (2/2010)