Logo MW Logo portalu
GŁÓWNA STRONA

MÓWIĄ WIEKI
Telegraf historyczny
Rozmowy MW
Czas przeszły i zaprzeszły
Wojenko, wojenko
Historyczna Agencja Turystyczna
Okruchy historyczne
Klasyka eseju historycznego
Parada warchołów
Kobiety w purpurze
Na udeptanej ziemi
Wernisaż historyczny
Powieści, powieścidła
Celuloidowe dzieje
Szkolna Liga Historyczna
Komputer i historia
Recenzje
Z księgarni
Od redakcji
Edukacja
Konkursy
Zawód: historyk
Polemika
Archeologia PRL
Reportaż historyczny
Historia na pocztówce
Historia w karykaturze
Koszulka Dejaniry
Bogowie wojny
Plotki z brodą
Skarpeta pielgrzyma
Wydarzenie wydawnicze
W krainie czarów
Historia w internecie
Szkoła główna handlowa w Warszawie 1906-2006
Ludzie, którzy zmienili świat
Polska po zamachu majowym
51. Międzynarodowe Targi Książki w Warszawie
W Tarnowie i Galicji - Rozmowy MW
W Tarnowie i Galicji - Czas przeszły i zaprzeszły
W Tarnowie i Galicji - Wojenko, wojenko
W Tarnowie i Galicji - Bogowie wojny
W Tarnowie i Galicji
Kliomatograf
Polski rok 1956
Kroniki rycerskie
Bielsko-Biała - miasto i ludzie
Wojna na pustyni 1940-1943
Skierniewice - miasto i ludzie
Renesansowe opowieści
Kraków - znaki miasta
Kraków - mistrzowie dawni
Kraków - miasto i przestrzeń
Smaki Krakowa
Sławne muzea
Nadzieje i niepokoje
Dał nam przykład Bonaparte
Wernisaż historyczny
Na salonach i ulicach
Z przymrużeniem oka
Władysław Anders - żołnierz i polityk
Dawno, dawno temu
U stóp klasztoru
Ludzie i idee
Czasy wielkich przemian
W walce o niepodległą
Radom - narodziny miasta
Radom - arena wielkich wydarzeń
Radom - czas modernizacji i walki
Elbląg - zanim powstało miasto
Elbląg krzyżacki
Elbląg - czas prosperity
Elbląg - w cieniu polityki i wojny
Elbląg - Historyczna Agencja Turystyczna
Pożegnania
Świt Kozaczyzny
Państwo Kozaków
Rozwód z Rzecząpospolitą
W XX wieku
Podręcznikowy Trójkąt Weimarski
Święto Niepodległości
Na dzień Wszystkich Świętych
200. rocznica bitwy raszyńskiej
180 lat polskiego banku centralnego
Sandomierz - miasto i ludzie
Sandomierskie pradzieje
W walce z poganami
W obronie złotej wolności
Wojenne zawieruchy
Odkrywanie Sandomierza
Sandomierz muzealny
Sandomierz nowożytny
Polski rok 1989
Komentarz do podręcznika
Wrzesień 1939 - Rozmowy "Mówią wieki"
Wrzesień 1939 - Próba oceny
Wrzesień 1939 - Oczami świadka
Wrzesień 1939 - Wojna po niemiecku
Wrzesień 1939 - Arsenał
Wrzesień 1939 - Agencja turystyczna
Historie tatrzańskie
Zbrodnia katyńska po 70 latach
Znaczki z historią
Narodziny Węgier
Pod berłem Habsburgów
W cieniu Trianon
Socjalizm po węgiersku
Madziarska Agencja Turystyczna
Tradycje muzyczne
Grunwald - dogrywka
Polski pieniądz przez wieki


REDAKCJA
ARCHIWUM
REKLAMA
PRENUMERATA


Drukuj Wyślij



MANIPULACJA PAMIĘCIĄ. Władze PRL kontra legenda powstania
Jacek Z. Sawicki

Walka o ujawnienie prawdy o powstaniu warszawskim i Katyniu toczyła się przez cały okres PRL. Oba wydarzenia dotykały bowiem sprawy najistotniejszej – legitymizacji władzy ludowej. Wykorzystując kłamstwo katyńskie, Moskwa dyskredytowała rząd RP w Londynie, podważała jego legalność i otworzyła polskim komunistom drogę do władzy. Z kolei dramat powstania posłużył do zdyskredytowania przywódców Polski Podziemnej oraz do próby odebrania im moralnego prawa reprezentowania społeczeństwa.

O ile do kłamstwa katyńskiego komuniści nie przyznali się aż do 1989 roku, o tyle stosunek do powstania warszawskiego zmieniał się. Był pochodną stosunku do Armii Krajowej, jej roli i miejsca w historii Polski. Modyfikacje te nie wynikały z jakichś głębszych przewartościowań, ale były spowodowane przede wszystkim presją społeczną i wydzieraniem kolejnych obszarów wolności.
Rozbieżność ocen dotyczących przeszłości była charakterystyczna dla stosunków władza–społeczeństwo w całym okresie PRL. Komuniści odcięli się od części rodzimej historii, przede wszystkim zanegowali dorobek Drugiej Rzeczypospolitej oraz Polskiego Państwa Podziemnego. Walka toczyła się nie tylko o przejęcie i utrzymanie władzy, ale o wartości podstawowe – istotę i głębokość przemian społecznych, zachowanie lub zmianę tożsamości narodowej Polaków. Jednym z elementów tych zmagań była pamięć powstania warszawskiego, przez lata zaciemniana i deprecjonowana tak, by skłonić społeczeństwo do jej odrzucenia czy wręcz zapomnienia. Archiwa (m.in. Komitetu Centralnego PPR i PZPR, cenzury, Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych oraz Ministerstwa Propagandy i Agitacji) pozwalają odtworzyć w miarę dokładnie mechanizmy oddziaływania na społeczeństwo oraz etapy manipulacji pamięcią o powstaniu warszawskim.

NIEPOCZYTALNI PRZESTĘPCY
Wytyczne na początku przychodziły z Moskwy. Tam zapadały najważniejsze decyzje dotyczące powstania warszawskiego: przyzwolenie na powolne konanie miasta przy bierności Armii Czerwonej oraz polityczna interpretacji walki powstańców. Ujawniała je depesza Stalina z 22 sierpnia 1944 roku do premiera Wielkiej Brytanii i prezydenta Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej, interweniujących w sprawie pomocy dla walczącej Warszawy: Wcześniej czy później prawda o garstce przestępców, którzy wszczęli awanturę warszawską w celu uchwycenia władzy, stanie się wszystkim znana. Jednocześnie zapewniano: Nie może ulegać wątpliwości, że Armia Czerwona nie będzie szczędzić wysiłków, aby rozbić Niemców pod Warszawą i wyzwolić Warszawę dla Polaków. Fakty obnażyły fałszywość tych zapewnień.
PPR i PKWN przez blisko tydzień nie dostrzegały wydarzeń warszawskich, czekając na dokładne wskazówki od radzieckich mocodawców. Dopiero na sygnał z Moskwy uruchomiono machinę propagandy. W odezwie KC PPR z sierpnia 1944 roku, wzywającej do poparcia polityki PKWN, można było przeczytać: Garstka niepoczytalnych przywódców Armii Krajowej na rozkaz Sosnkowskiego pchnęła ludność Warszawy do walki wbrew elementarnym zasadom wojskowym, wbrew elementarnej uczciwości politycznej. [...] Nie ma i nie może być w kraju miejsca dla tych, którzy chcą narzucić odrodzonej Polsce sanacyjną politykę gwałtu i bezprawia.
W archiwach zachowały się świadectwa przygotowań PKWN i podległego mu Wojska Polskiego do fizycznej rozprawy z powstańczą Warszawą, gdyby walka w stolicy zakończyła się sukcesem. Do tego celu miały być użyte – oprócz sił resortu bezpieczeństwa – mobilizowane w tym czasie oddziały AL, a przede wszystkim 4 DP Wojska Polskiego gen. bryg. Bolesława Kieniewicza.
W komunistycznej prasie nasiliły się ataki na przywódców politycznych i wojskowych powstania. 22 października 1944 roku, a więc tuż po kapitulacji, w "Odrodzeniu" można było przeczytać: Już pierwsze dni powstania zdemaskowały właściwe zamierzenia reakcyjnych inicjatorów. Dowództwo AK nastawiło się na krótkotrwałość akcji powstańczej, ponieważ chodziło o opanowanie Warszawy po opuszczeniu jej przez Niemców, a przed wkroczeniem Armii Czerwonej i Wojska Polskiego. Gdyby ten manewr się udał, reakcja polska uzyskałaby atut, który wygrałby Mikołajczyk w rozmowach moskiewskich. Ale takie założenia gry politycznej są założeniami zupełnych bankrutów politycznych, którzy nic nie mając do stracenia szafują życiem setek tysięcy ludzi. Autor artykułu, odpierając zarzuty pozostawienia Warszawy bez pomocy oraz wezwania do bojkotu PKWN, stwierdził: Zbieżność reakcyjnej propagandy z propagandą goebbelsowską była zadziwiająca. Jak wiemy, ta współpraca ideologiczna hitlerowców z reakcją polską miała swoje tradycje. [...] Najjaskrawiej wystąpiła w sprawie katyńskiej. Jak widać, za jednym zamachem starano się usprawiedliwić bierność Armii Czerwonej na przedpolach Warszawy w dniach powstania i udowodnić sprzeczność z polską racją stanu decyzji o jego wybuchu, podjętej przez przywódców Polski Podziemnej.

TRYBY PROPAGANDY
W tym okresie machina propagandowa nowej władzy stała w pierwszym szeregu walki politycznej. Komuniści wytyczyli ścisłe ramy, w których można było pisać o powstaniu warszawskim: jakich argumentów używać, kogo chwalić, a kogo ganić, co było dozwolone, a co nie. Hekatomba, która dotknęła miasto, cierpienia, olbrzymie zniszczenia, a wraz z nimi atmosfera klęski pozwalały przypuszczać, że społeczeństwo będzie podatne na takie oddziaływanie, że nie będzie w stanie odróżnić prawdy od fałszu.
Krystyna Kersten stwierdziła, że wprowadzono terror propagandowy na równi z terrorem policyjnym. Należy bowiem pamiętać o pozostających w tle opisywanych wydarzeń dekretach PKWN: O rozwiązaniu tajnych organizacji wojskowych na terenach wyzwolonych" z 24 sierpnia 1944 roku czy "O wymiarze kary dla faszystowsko-hitlerowskich zbrodniarzy [...] oraz dla zdrajców Narodu Polskiego" z 31 sierpnia 1944 roku. Mnożyły się bezpodstawne oskarżenia, jak to z "Głosu Ludu" z 15 grudnia 1944 roku: Wyrodki spod znaku AK i NSZ, wyznawcy hr. Bora-Komorowskiego i pupile pana Arciszewskiego i jego łajdackiej spółki sanacyjno-endeckiej, tropią i mordują polskich patriotów, pomagają okupantowi w łapankach i wywożeniu ludności polskiej. W tym czasie UBP (od 1945 roku MBP) nasilił działania zmierzające do rozpracowania i rozbicia podziemia niepodległościowego. Próbowano też negować poparcie społeczne dla AK. Przybierało to czasem kuriozalne formy. Mało znanym epizodem była tzw. wojna o groby. Przeciwdziałając rozbudowie kwater oddziałów Armii Krajowej na cmentarzu Powązkowskim, władze zmuszały rodziny do chowania poległych w kwaterach AL czy Wojska Polskiego, przede wszystkim jednak w bezimiennych zbiorowych mogiłach na Cmentarzu Powstania Warszawskiego na Woli. Prochy powstańców ekshumowanych w następnych latach kierowano na cmentarze podmiejskie, m.in. do Brwinowa, Miłosnej, Piaseczna, Wilanowa. Chciano w ten sposób zatuszować rzeczywistą wielkość organizacji lewicowych i ich nikłe poparcie społeczne.
Ważną kartę w tłumieniu pamięci powstania warszawskiego od początku zapisywała cenzura. W zarodku likwidowała jakąkolwiek próbę polemiki z tezami oficjalnej propagandy. Uderzała w każdy niemal tekst dotyczący powstania. Kazimierz Bagiński, wspominając swoją działalność w PSL, opisywał: Padały ofiarą [cenzury] różne drobne informacje, np.: [...] zawiadomienia, iż w redakcji "Gazety Ludowej" odbędzie się zebranie rodziców poległych w Powstaniu Warszawskim żołnierzy batalionu "Gustaw". A chodziło o ekshumację zwłok.

KOREKTA HISTORII
Od maja 1945 roku ograniczono atak propagandowy na Armię Krajową i powstanie warszawskie. Władza ludowa musiała uporać się z problemem "rozładowania" lasów i wyprowadzenia ludzi z podziemia. Szykowano się do zapowiedzianych ustępstw: powołania Tymczasowego Rządu Jedności Narodowej oraz wyborów powszechnych. Wtedy po raz pierwszy pojawiło się rozgraniczenie między "zdradziecką" górą AK a bohaterskimi, lecz wykorzystanymi w niesłusznej sprawie, dołami. Jednocześnie UB i milicja dokonywały masowych aresztowań w środowiskach niepodległościowych. 28 września 1946 roku uchwała Rady Ministrów pozbawiła obywatelstwa polskiego wybranych oficerów przebywających na emigracji, w tym dowódcę powstania gen. Antoniego Chruściela "Montera".
Takie wielopłaszczyznowe działania, mające na celu zastraszenie i wpojenie jedynie słusznej interpretacji wydarzeń, akcentującej antynarodową postawę dowództwa AK i władz Polski Podziemnej oraz tragedię zdradzonych szeregowych żołnierzy i ludności cywilnej, stały się na wiele lat wykładnią stosunku władzy w PRL do powstania warszawskiego. Późniejsze działania miały jedynie charakter retuszu, złagodzenia niektórych ocen oraz zarzutów i nie wniosły wiele do obrazu powstania warszawskiego kreowanego przez propagandę PRL. Powstańców (wyjąwszy żołnierzy AL i PAL)
en bloc uznawano za przeciwników nowej władzy, nie darzono zaufaniem, szykanowano. To z kolei budziło opór i cementowało poczucie wspólnoty losów. Manifestowało się to podczas uroczystości ekshumacyjnych, pogrzebów, mszy w intencji poległych czy obchodów rocznicowych. Nie dawano wiary propagandzie, uczono się czytać między wierszami oficjalnych artykułów, kultywowano pamięć o jednostkach i dowódcach. Polemikę z oficjalną propagandą prowadziło podziemie niepodległościowe wywodzące się z AK, ruchu ludowego, środowisk narodowych i socjalistycznych związanych z PPS-WRN. Wśród dokumentów MBP znaleźć można broszury i druki ulotne przejęte w czasie aresztowań, wyjaśniające zagadnienia powstania warszawskiego, zwalczające szerzone oficjalnie kłamstwa. Ale nie mogły one stanowić przeciwwagi dla machiny propagandowej komunistów. Podobnie publikacje wydawane na emigracji, które z czasem pomogły uporządkować wiedzę historyczną, na skutek szczelnie zamkniętych granic miały przez długi czas niewielkie oddziaływanie na kraj.

POMNIK PAMIĘCI
Już 6 lipca 1945 roku podczas wielkiej manifestacji robotniczej na terenie Elektrowni Warszawskiej rzucono hasło budowy pomnika powstania warszawskiego. Wystosowano apel do Warszawskiej Rady Narodowej, Rządu Jedności Narodowej oraz władz partii politycznych. Przeprowadzono nawet konkurs na projekt i zebrano znaczną sumę pieniędzy. Władza zdawała sobie sprawę, że taki pomnik będzie ważnym elementem tworzącej się legendy powstania. Gdy nie udało się odgórnie zablokować inicjatywy społecznej, podjęto próbę zawłaszczenia pamięci. Na wniosek delegatów Związku Uczestników Walki Zbrojnej o Niepodległość powołano Komitet Budowy Pomnika, którego honorowymi członkami zostali prominenci Polski Ludowej: Bolesław Bierut, Józef Cyrankiewicz, Marian Spychalski i Franciszek Jóźwiak. Położenie kamienia węgielnego zaplanowano na 1 września 1948 roku (charakterystyczne było takie zaciemnianie pamięci przez nakładanie na siebie rocznic) i sprawę na kilka lat zduszono.
Likwidacja opozycji w Polsce pozwoliła komunistom na całkowicie przedmiotowe traktowanie powstania warszawskiego. Po 1949 roku zakazano jakiejkolwiek formy manifestowania pamięci o nim. A sama nazwa najczęściej pojawiała się w kontekście relacji prasowych i radiowych z kolejnych procesów żołnierzy AK. Wspominał o tym Adam Borkiewicz, któremu odebrano zbierane przez lata dokumenty: Stały się one "materiałem obciążającym" mej jedynej pomocnicy mgr Anny Borkiewicz, inwalidki z Batalionu "Zośka", skazanej na 7 lat więzienia za "gromadzenie i melinowanie materiałów gloryfikujących AK w celu poniżenia AL".
1 sierpnia 1954 roku, w dziesiątą rocznicę wybuchu powstania, Wanda Odolska, czołowa dziennikarka audycji specjalnych Polskiego Radia, wygłosiła następujący komentarz: W Lublinie istniał już ludowy rząd Polski. Ten moment londyński rząd, Bór-Komorowski, Mikołajczyk, Sosnkowski – cała sanacyjna uczepiona anglosaskich przedpokojów klika obszarników i dwójkarzy [funkcjonariuszy przedwojennego Oddziału II Wojska Polskiego, czyli wojskowych służb specjalnych] uznała za odpowiedni do wywołania powstania. [...] Śniła im się w Londynie nie polska ziemia, ale władza i burżuazyjne życie.
Te same sformułowania były obecne na kartach podręczników szkolnych: Powstanie przypieczętowało polityczną klęskę "rządu" londyńskiego i polskiej klasy posiadającej. Tragedia bohaterskiej Warszawy udowodniła raz jeszcze, że klasy posiadające łatwo rezygnują z niepodległości za cenę władzy i przywilejów. Prawdziwymi patriotami są jedynie masy pracujące.
W czasie obchodów kolejnych rocznic wybuchu powstania zawsze mobilizowano siły porządkowe i agenturę, przede wszystkim ograniczając dostęp oraz nadzorując uroczystości na Powązkach i na innych cmentarzach Warszawy. Na początku lat pięćdziesiątych zdewastowano nawet kwatery oddziałów powstańczych.

DYSKUSJE KONTROLOWANE
Wydarzenia 1956 roku spowodowały wypuszczenie akowców z więzień, pierwsze procesy rehabilitacyjne i bardziej otwartą dyskusję o przeszłości, w tym o powstaniu warszawskim. Punktem wyjścia do niej stał się artykuł Na spotkanie ludziom z AK autorstwa trzech młodych publicystów Jerzego Ambroziewicza, Walerego Namiotkiewicza i Jana Olszewskiego, zamieszczony w tygodniku "Po prostu" 11 marca 1956 roku. Wydawać by się mogło, że w toku gorącej dyskusji runą mury kłamstwa. Tymczasem w oficjalnej propagandzie dalej funkcjonował podział środowiska akowskiego na cynicznych dowódców i zagubione rzesze żołnierskie. Tematykę powstania wciąż poddawano ścisłej kontroli. Można już było opowiadać o bohaterstwie szeregowych żołnierzy, łączniczek, młodocianych powstańców, ale koniecznie dodając, że byli wykorzystani w niesłusznej politycznie sprawie.
Mechanizmy oddziaływania propagandowego pozostały bez zmian, może tylko nabrały bardziej cywilizowanego oblicza. Dokumenty KC PZPR zawierają wyjaśnienie intencji: Wiadomo nam, że grupy byłej AK [...] przygotowują się do obchodu rocznicy. Wydaje się więc, że uroczystości te winny być należycie zabezpieczone, by nie dopuścić do wystąpień wrogich lub nieodpowiedzialnych elementów. Komuniści obawiali się, że integrujący się na nowo i zrzeszający w ramach Związku Bojowników o Wolność i Demokrację byli żołnierze AK, BCh, WiN i innych organizacji niepodległościowych spróbują stworzyć partię polityczną lub inną formę legalnej opozycji na wzór mikołajczykowskiego PSL. Dlatego Służba Bezpieczeństwa prowadziła ciągłą obserwację środowiska (comiesięczne tajne raporty dotyczące nastrojów i sytuacji wśród ugrupowań byłego reakcyjnego podziemia), a Komitet Centralny PZPR co roku wnikliwie rozważał i podejmował szczegółowe decyzje dotyczące obchodów. To na tym szczeblu decydowano o randze i przebiegu uroczystości, miejscu akademii czy składania kwiatów, uczestnikach, mówcach i tezach wygłaszanych przemówień, a nawet oprawie plastycznej i dźwiękowej.

NA CENZUROWANYM
Wszyscy byli dowódcy przejawiający aktywność w swoich środowiskach oraz ich inicjatywy były pod dyskretną opieką Służby Bezpieczeństwa. Zbierano informacje o spotkaniach, prywatnych rozmowach, planach uroczystości kombatanckich, sondowano ich poglądy na tematy historyczne i polityczne, przejmowano i przeglądano korespondencję. I tak jak nie zmieniło się nastawienie do byłych powstańców czy wykładnia obrazu walki stolicy w 1944 roku, nie zmieniło się też nastawienie cenzury, która przejęła na siebie ciężar walki z legendą powstania warszawskiego. A obszar jej oddziaływania był bardzo szeroki. Niestety, zachowały się nieliczne ślady ingerencji cenzorskich. Przykładem może być zapis z 4 maja 1963 roku: Notatka służbowa. W okresie ostatnich miesięcy spotykamy się w tygodniku "Stolica" z charakterystycznymi błędami w ujęciu problematyki walki wyzwoleńczej narodu polskiego w II wojnie światowej. Mamy do czynienia ze zbytnim nagromadzeniem materiałów popularyzujących walkę AK bądź też fałszywym obiektywizmem przedstawianych wydarzeń i czołowych postaci tego okresu historii. [...] Z tego powodu został pierwotnie zakwestionowany artykuł S. Poznańskiego pt. "Poczta harcerska". Pozycję tę, po dokonaniu istotnych zmian (m.in. usunięto apologetyczne akcenty w stosunku do Szarych Szeregów oraz zbędne powoływanie się na endecką "Walkę"), zwolniliśmy do druku w następnym numerze.
Służba Bezpieczeństwa wnikliwie analizowała dyskusję prasową na temat Armii Krajowej i powstania. Interesował ją przede wszystkim charakter publikacji (aspekt ideologiczny, społeczny lub polityczny), autor i jego związki z określoną formacją polityczną oraz uprzednie zaangażowanie w działalność podziemną. Skrupulatnie wyszukiwano różnice w poglądach poszczególnych autorów. Uzyskaną w ten sposób wiedzę wykorzystywano w pracy operacyjnej.
Uroczystości rocznicowe wybuchu powstania próbowano sprowadzić do wyłącznie lokalnego wymiaru. W 1957 roku po raz ostatni prasa centralna podała informacje o uroczystościach w Szczecinie, Krakowie i Opolu. W latach sześćdziesiątych nie zezwalano nawet na skromne akademie wojewódzkich oddziałów ZBoWiD.
Lata siedemdziesiąte także nie przyniosły większych zmian. Instrukcja z Książki zapisów i zaleceń Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk nakazywała: Nekrologi, inserty i inne formy w prasie, radio i telewizji oraz klepsydry itp., zapowiadające różne spotkania na cmentarzach, przy pomnikach, miejscach walk itp. (z okazji rocznicy wybuchu powstania warszawskiego bądź jego poszczególnych epizodów) byłych żołnierzy zgrupowań, oddziałów itp. AK i innych prawicowych organizacji uczestniczących w powstaniu warszawskim nie mogą być zwalniane do publikacji. Mogą natomiast być zwalniane nekrologi i informacje o nabożeństwach odbywających się w kościołach.
Wydawać by się mogło, że w 1956 roku społeczeństwo wymusiło na władzy zaniechanie brutalnych ataków na pamięć powstania warszawskiego. Propaganda pozornie zmieniła swoje nastawienie, ale w rzeczywistości skazano pamięć powstania na niebyt. Taka polityka przyniosła pewne rezultaty. W konkluzji opracowania Druga wojna światowa w świadomości współczesnych Polaków, podsumowującego badania z połowy lat siedemdziesiątych, stwierdzono: Na przestrzeni lat 1965–1973 nastąpiły przesunięcia w popularności bitew, i to we wszystkich środowiskach. W omawianym zakresie zyskały na popularności przede wszystkim: obrona Westerplatte, bitwa pod Lenino, walki o Wał Pomorski i szturm Berlina; natomiast straciły na popularności przede wszystkim: bitwa pod Monte Cassino, Powstanie Warszawskie i bitwa o Anglię. Autor skwapliwie przemilczał, że decydujący wpływ na opisaną sytuację miał ograniczony dostęp społeczeństwa do rzetelnej informacji. O jednych wydarzeniach pisano wówczas obficie, innych po prostu nie było. Jednak skutkiem ofensywy propagandowej i indoktrynacji była społeczna negacja tak kreowanego obrazu, przechowywanie pamięci, a wraz z nią prawdy historycznej, na poziomie tradycji i domu rodzinnego. Ta tendencja wzmogła się po 1976 roku, kiedy środowiska opozycyjne powołały do życia poza cenzurą tzw. drugi obieg wydawniczy, a przede wszystkim po wizycie w kraju papieża Jana Pawła II, który jednoznacznie wskazał na konieczność zachowania tożsamości narodowej. W 1979 roku miały miejsce w Warszawie pierwsze niezależne – o charakterze masowym – obchody rocznicy powstania warszawskiego. Od tego wydarzenia aż do końca PRL co roku obok siebie odbywały się uroczystości oficjalne według zatwierdzonego przez Wydział Propagandy KC PZPR scenariusza i niezależne – organizowane przez środowiska niepodległościowe i Kościół.
Powstanie "Solidarności" w 1980 roku ostatecznie przekreśliło rachuby peerelowskich władz dotyczące eliminacji powstania warszawskiego ze świadomości Polaków. W 1981 roku powrócono do idei budowy pomnika powstania warszawskiego oraz stworzenia archiwum i muzeum zrywu stolicy.
W badaniach przeprowadzonych po stanie wojennym, w październiku 1983 roku, na pytanie: Rocznice jakich wydarzeń z historii Polski należałoby Twoim zdaniem obchodzić najbardziej uroczyście?, uzyskano dwie nowe odpowiedzi: podpisanie porozumienia między rządem a strajkującymi robotnikami w Gdańsku 31 sierpnia 1980 roku oraz wybuch powstania warszawskiego.
W latach osiemdziesiątych władza dopuściła tematykę powstania do mediów. Ale podstawowe tezy, wywodzące się jeszcze z lat czterdziestych, pozostały do końca niezmienne. Wszelkie przejawy innej interpretacji, niezgodnej z wytycznymi ideologów i historyków partyjnych, były tłumione. Z tą tylko różnicą, że ingerencje cenzury na kartach publikacji poświęconych powstaniu warszawskiemu stały się widoczne.





KALENDARIUM | DYSKUSJA | ARCHIWUM | KSIĘGARNIA

© 2001 Dom Wydawniczy BELLONA